ZACZ?

czerwiec 24, 2009 on 10:58 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Krokami przez środek wydmy

Niezgrabnie, nierówno, grząsko.

 

Mimo, że lekka, mimo , że wiotka

Ścieżkę śladami wyraźnie znaczy.

 

Na krótki czas, do podmuchu.

 

Plecy proste nie mówią

Weseli się? Myśli? Szlocha?

Zżyma się? Nudzi czy… ?

 

Opustoszały pejzaż…

Z lasem na horyzoncie.

DOTYK … BURZY

czerwiec 23, 2009 on 6:45 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Z tych małych – szemranie

Z tych większych – szeptanie

Z największych … bezdechów salwy

 

Zmieszane wzajemnie

Rozdrażnią przyjemnie

I skrzydła demonów, i malwy.

 

To  z nagła się kłóci

To spory porzuci

Ze zwyczajności odarte.

 

Żądzami wzburzone

Upojnie zemdlone

Ostatnim szarpnięciem rozdarte.

 

ROZEMGLONA

czerwiec 15, 2009 on 3:15 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Z szarej mgły wyłoniła się cała

Owionięta po stopy szczelnie

I postacią swoją zebrała

Tuman trenu sunący mgielnie

 

W wilgnej sukni rankiem bielonej

Zjawiskowo sennie wzruszona

Słońca kadry drżąco pędzone…

Wiatr to sprawia, upał czy ona?

ROZ-KAPRYŚNIE

czerwiec 10, 2009 on 2:10 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Parsknęło świtem maków kępkami.

Podniósł się , skichał, zakręcił łzami

Tuż po śniadaniu, z koszenia trawy

Zapach fiubździurny złożony w nawy

 

W obiednią mocno rozpartą porę

Przygniotło ciężkiej duchoty worem

Tak, ze aż chcieć się zechcieć nie chciało

Niechcący aby – aby zagrzmiało

 

Zabłysło, gromło, w niebie zadrżeli

I z niezręczności wzięli wyleli

Wielgachny kubeł- znienacka  bachło.

Pod wieczór tęczy połową machło.

 

 

NIE-DO-PO-MYŚLENIA

czerwiec 10, 2009 on 7:01 przed południem | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Zlepki gamonia-niby

Trochę jakby… mądrali

Ciut księżniczki zza szyby

Lecz ani grama lali

 

Plamki słońca na bruku

Włosy w krzak zaplątane

Nie wadzi nieco huku

Nie przeszkadza rozlane

 

Nie na baczność, na spocznij

Spokój w kolorze khaki

Coś z jędzy, coś z wyroczni

Chaos? I piękny taki???

UKOŁYSANIE

czerwiec 4, 2009 on 10:31 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Kamyczkowe kryształki śmiechu

Ze śmiechu

Obijają się bez - ładnie o siebie,

O ściany

Fikołkami  buszują  figlarnie

Po kątach

Salta zgrabne wyczyniają

Znienacka

I wzbijają w rozbawieniu

Tumany

Samorodnych rozhuśtanych

Chochlików

Do snu układają pobrzękując cichutko

W oczekiwaniu ostrożnym

Na jej

Rozleniwione

Obudzenie

MOC… PYSZNOŚCI:)

czerwiec 2, 2009 on 2:50 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Kopczyk serduszek, a jakże – czerwonych

A jakże – w białe szkło rozłożonych

Się przytulają – jakby wstydliwie?

Może ochłódłe w przeziernym szkliwie.

 

Z dwojga pucharów toast pachnący

Wznieśmy. A potem …

                                siebie płonących

W mroczno-świetliste obce przestrzenie

Do braku tchnienia…, na zatracenie…

maj 31, 2009 on 8:56 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Świata trzęsienie na… uniesienie.


http://www.youtube.com/watch?v=Xn0AoF9zmGc

KI CZORT?

maj 29, 2009 on 1:36 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy

ANNA

Imię blade, przezrocze bardzo, jak kościelny kruchy
kwiat - szklane,
niesie ze sobą przedziwną zdolność do cierpień, co
dzień każdy otwiera i goi jak ranę;
morze kochania, źródło przeczyste łez, dźwięk głęboki,
co niebo z ziemią kojarzy…
Milcząca prześwietlona, zjawa, jak odblask święty
przy ludzkiej obecna twarzy.
Niech lepiej dziewczyna nie cierpi: niech nie Anną,
lecz Hanką zastanie!
Będzie jak dzień słoneczny przy zamglonym, jak przy
wieczornym mroku - świtanie;
będzie jak dźwięk miedziany, rozgłośny, przy ginącym
łkaniu spiżowym:
będzie świetna, twarda, niepamiętna, zaborcza… Ostry
duch - w ciele jasnoróżowym.

Kto tamtą skrzywdził, niech do tej na najszybszym
rumaku pospieszy.
bo Anna się wprawdzie po nim na śmierć zapłacze,
lecz Hanka go najprędzej pocieszy.

Kazimiera Iłłakowiczówna - PORTRETY IMION

MISSION IMPOSSIBLE?

maj 29, 2009 on 1:24 przed południem | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Mówią, za wcześnie na malinowe

Myślą, wariatka, pukają w głowę

A ona w nosie „mówią” i znika

Nie zapomniawszy nawet koszyka

 

Szepczą, czekają wielce zdziwione

Nie dowierzają. Tak, jak to one

Nie malinowy całkiem to dzień-

Szukać w chruśniaku. Maliny sen

 

Wychodzi z gąszczu trochę zmęczona

I … malinowo pokaleczona

W zapachu cała - malin, w koszyku-

Malin zieleni. No i po krzyku.

 

Nastpna strona »

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress