MAJ itd.
kwiecień 30, 2008 on 9:11 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyMaj za rogiem. Co się dziwić? Jak zwykle po kwietniu. Po kwietniu. I co z tego? Nic z tego. Będzie, będzie. Za rok i za dziesięć.Taki sam. Przesada z niepowtarzalnością jakąś zmyśloną. I maj, i czerwiec, i w kółko. Kto zechce - zobaczy. Nie zobaczy - strata mała, widać nie potrzeba. Ot co. Pierdoły. Wiosna zwyczajna, jak każda.
MNISZKI :)
kwiecień 30, 2008 on 9:02 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyI co, gapo? Kwiecień zawinął się deszczem. Nie zobaczysz już słonecznych główek mlecznych w kwietniowym czasie. Pomokły, pokuliły się. Zmarniały w dni kilka. Zniknęły roześmiane słońcem łąki. Parę tylko uśmiechów zaczepia figlarnie – to tu, to tam…
Nic to.
Jeszcze Ci ten mnich pokaże, jak rozbielić zieleń, zasnuć mgłą dmuchawców. Teraz uważaj…
REFLEKS- JA SZESCIOLETNIA WIOSNĄ :)
kwiecień 27, 2008 on 8:17 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzy- Jak jedziesz rowerem, patrz przed siebie, nie oglądaj się!
- Musiałam, tam był taki motylek białopomarańczyk! Nie widziałam jeszcze takiego!
- Przewrócić się mogłaś!
- No i co z tego?
WIOSNĄ … zasłyszane:)
kwiecień 27, 2008 on 6:32 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzy- Mistrzu , opowiadasz nam o Nim, opowiadasz… pokaż Go chociaż z daleka.
Mistrz ku tym słowom się zwraca:
- A gdy ci powiem o jabłku i pokażę ci z bliska nawet – dowiesz się już , jak smakuje?
Co Mistrz, to Mistrz, po próżnicy nie gada
Kosztujesz i już wiesz.
EROTYK … PROSTSZY?
kwiecień 26, 2008 on 7:38 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyPostać jasna… Oczy proszą wyraźnie: nie patrz tak. Uśmiech zniewala zawstydzeniem – prośbę ponawia: nie patrz już…
Włosy bezładnie upięte. Musnąć? Kosmyk jeden opadł niedbale na wypukłości…pochylonego karku. Ramię…, ręka ucieka, okrywa szczelnie… Oplotła i przygarnęła do siebie postać tę całą… prawie. Aż palce dotknęły kosmyka niesfornego. Niż obrazem bardziej … może odbiciem światła… nieosłonięte ramieniem całkiem- wspomnienie kształtu… ciepła… dotyku… Koraliki, małe wzgórki pleców ułożone w łagodny kształt litery o znaczeniu nijakim. Oczy zwrócone ciągle w Twoją stronę zawstydzenie ukryły. Ty także opuszczasz wzrok.
Biała … kartka? Ołówek? Twoja ręka? A postać jasna gdzie? Gdzie? Za daleko…
KWIECIEŃ
kwiecień 26, 2008 on 9:54 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzy
Maj się czai. Z konwaliami i pszczół brzęczeniem. Może i on piękniejszy, może bogatszy. Może, może… A może mniej skromny i bardziej śmiały. A kwiecień – niepewny troszeczkę, nieufny jeszcze… Łatwiej przeoczyć jego urodę, gdy się w porę nie ockniesz z zimowego chłodu wiosny wypatrując niecierpliwie.
Będzie i za rok, nie zaprzeczam. Lecz to już inny kwiecień będzie. Także niepowtarzalny…
NAUKA DLA MĄDRALI
kwiecień 26, 2008 on 6:19 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | 2 komentarzyWiosna to. Wczesny wieczór. Szkoła, a przed szkołą ławka . A na ławce parka. Śmiech słychać z daleka. To cichnie, to znów się rozlega, to znów cichnie i …cisza czas jakiś.
Potem głosy – stłumione nieco. Mówią coś. On mówi. Ona słucha. Mówi jej… o niej jej opowiada i o sobie. W oczach ma coś niezwykłego. I nie są to oczy szalone. Jakie są? Nie odpowiem. Ona ma zadziwienie w oczach. On zadziwienia jej nie dostrzega. Mówi wciąż. Nie paple, mówi. Co w odpowiedzi słyszy?
Że się pomylił z pewnością…, że niemożliwe to przecież…,że za wielkie to słowa…, że… Ona nie mówi, ona paple. On słucha nie odrywając wzroku. Coś się zmieniło w tych oczach jego. Niedostrzegalnie prawie. Teraz ona nie widzi. I usłyszała: dlaczego chcesz wytłumaczyć , co wytłumaczyć się nie da? Ja o nic nie pytałem przecież. Wystarczyło przytulić się…
Odszedł niebawem. Czy ona coś zrozumiała? Zrozumiała. Czy zapamięta?
Podarunki przyjmować i kropka. Nawet, jeśli chybione się wydają. Jeśli chybione się wydają?
A TAKA MĄDRALA NIBY
Wiosna w pełni jeszcze, do lata daleko. Spotkała go kiedyś przypadkiem. Przypadek to aby na pewno? Szkoła ta sama, ławka ta sama. Parka …ta sama…? Śmiech…, no już nie tak radosny. Słowa… zwyczajne, nie tłumione. Wysila się, żeby w oczach zobaczyć coś…,coś jest. A jeśli się pomyliła? Wstaje , odchodzi.. Została na ławce. Sama. Oddala się powoli. Czemu wolno tak? Gdyby szybciej, te myśli natrętne nie zdążyłyby nadejść…
„Nie odchodź… Powiedz raz jeszcze… albo tylko… posłuchaj” Odwrócił się, spojrzał z politowaniem. Nic w tym spojrzeniu więcej nie ma, wydawało jej się jednak… Zabolało. Bardzo…? Co straciła?
Otwiera oczy. Idzie ciągle tym samym wolnym krokiem… i znika za wysokim parkanem. Nie odwrócił się ani raz jeden. Jeszcze czas…, jeszcze…
Minął czas. Co straciła?
Połóż te „straty” na wadze. Waga cię nie okłamie.
SKANDAL ZE SŁOŃCEM
kwiecień 25, 2008 on 6:21 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzySłońce zdrzemnęło się w samo południe. No, skandal! Kto widział takie rzeczy wyprawiać?! A co ze światem całym? W pól dnia zatrzymać się i nic? Po ciemku sie kręcić? Po omacku? Po jakim omacku? Po ciemku – może trochę. Lecz świat się kręcił zawsze. W huragany, ulewy, mrozy i spiekoty niesłoneczne wcale. No i w słoneczne dzionki, a i owszem.
I kręcić się będzie nadal. A ten strzępek dnia jednego – zachmurzony ździebko strzępek – rozpędem zakręcenia przeleci. Nie spostrzeże się nawet, kiedy mrok się rozjaśni. Toć i Słońcu czasami przydarzyć się może lenistwo takie nieprzystojne.
CZŁOWIEK W LUSTRZE
kwiecień 25, 2008 on 1:43 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyHej, człowieku, a dokąd pędzisz tak? No tak, rozumiem…Z życiem w szranki stajesz. Kto pierwszy. I co? Nie przystaniesz na pół słowa? Nie zatrzymasz się? Że przeszkadzam? W tym wyścigu do …, no, do czego to? O jaki to cenny puchar zawody?
A gdybyś tak jednak na ułamek czasu swojego… przysiadł na ławce jakiej, w parku niczyim. I pomyślał o czym ważnym. Ważnym naprawdę. Jaka tragedia wielka się stanie, co wydarzy się niebywałego, gdy nie zdążysz tam, gdzie tak lecisz na oślep. Jeśli spóźnisz się o ten niewielki ułamek czasu…
A w lustrze – kogo widziałeś dziś?
NIE PRZEGAP :)
kwiecień 24, 2008 on 10:25 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzy
Co Cię aż tak zajmuje, że oczu oderwać nie możesz?
Rozejrzyj się. Zieleń taka soczysta. Świeża, wilgotna. Apetyczna
. Są i takie, gdzie pąki jeszcze nieśmiało dość upominają się o spojrzenie. Inne zaś nie czekały- na nic nie czekały i na nikogo. Rozkwitły dziko i biało. Zostać w tym miejscu chwilę jedną. Odetchnąć z pewnym oparciem drzewa któregoś. Odkryć tajemnicy ćwierć – małego kwiatka, żuczka dziwacznego .A to co takiego? Motyl? Nieporadny i urodziwy mało , jak nie motyl. Zgubił się , czy się odnalazł raczej? Czasu mało, żeby tak za nim popatrzeć dłużej …, a i nie ma go już.
Nie przegap tego. Jarzębina już marzyć zaczęła, jak pięknie się będzie zarumienić.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress