NEFRYT

kwiecień 5, 2008 on 8:51 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy

NEFRYT – co za imię! Życie. Szczęście.
Kto od dawien dawna wie, jak docenić moc jego? Naród chiński. Człowiek zwykły nie zrozumie… Kto mówi, że dla zwykłych on? Dla niezwykłych jest.
Wilgotno-szklisty, a w środku co? Nie staraj się, nie zobaczysz. A ta zieleń?! Przepych i rozmaitość samej zieleni tylko. Poszukasz cierpliwie, znajdziesz i niezieleń. Czerwień nawet – jeśli chcesz. I ostrzem może być , i smokiem. Filiżanką i rogiem obfitości. Czy zdobi? Ba… Twoje najpiękniejsze twarze wydobędzie i uwolni. Lecz! Żmudne jest szlifowanie jego.

Wysil się i cierpliwym bądź. Ocalić Cię może. I ocali, pozwól tylko…

 

 www.vevka.pl

BURSZTYN

kwiecień 5, 2008 on 8:47 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy

 

Na straganie sobie leży. Dużo tego. Nie spojrzysz nawet? Nie weźmiesz mnie? Jam BURSZTYN. Że topielec? A, no pokaż mi drugiego takiego, wysłonecznionego, a przez szmat czasu topionego i tężejącego. Łatwo nie było. Ale ta kropla nabrzmiała spłynęła w końcu. I zastygła. Kamień.
Zaborczy nie jestem. Czasem tylko mucha jakaś głupia i ciekawska – nieszczęsna – wpadła i zastygła ze mną. Że miód, myślała? A nie wiedziała nieboga, że miód – jest i tak – ma pecha kwaśnego? I po co lazła?
Niedźwiadka małego nikt jeszcze nie widział, a łasuch z niego wielki przecież. I niedźwiadka małego nie zobaczy nikt. Bo wszystko, co bezbronne takie, jak te misie, na łaskach specjalnych u mnie…

www.vevka.pl

CZY TO WYPADA?

kwiecień 5, 2008 on 8:14 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

No, nie wiem, czy można

Boć rzecz nieostrożna

Zapytać nie wolno

Aaa!  Raz Kozie wio!

 

O BŁĄDZENIU

” Kto pyta nie błądzi, lecz błądzi, kto sądzi, że… kto pyta nie błądzi…”

 

O POWADZE

“Powaga – taki to obrządek ciała, co skrywać musi niedostatki duszy.”

 

O DYSKUSJACH NIEKTÓRYCH

“Z szefem się nie dyskutuje. Przyjemność to żadna, a ryzyko duże.”

 

LECIM DALEJ:)

kwiecień 5, 2008 on 6:33 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

Był sobie smok. Wielki, jak smok.

Zwał się ten smok po prostu Tom Go.

Wszystko, co miał , było, jak smok?

Taaa, chciałby kto, no nici z tego.

Smokowe? – Miał tylko jedną głowę.

Smokowe zianie? Czy aby smokowe…

Normalne smoki, gdy zieją , to parzy.

A ten skurczybyk tym zianiem rozmarzy.

Pogdybaj se także, gdzie polazł i po co,

Choć nic ci do tego, że nie ma go nocą

I nic ci do tego, gdzie za dnia się szlaja.

Jak to smok – po barach, zajazdach, rozstajach…

A, że smok, nie wielbłąd, to napić sie musi.

Pomysł pierwszorzędny! Dam się chyba skusić :)

KIM SIĘ TO POLECIAŁO SIĘ?

kwiecień 5, 2008 on 6:14 po południu | W ARCHIWUM | 2 komentarzy

Proszę Państwa , oto Smok

Smok ma już niejeden rok

I niejedną wadę ma.

Ma je dwie – tak dla ścisłości

Jedna – że urządził pościg,

Druga to, ze nie ma go.

Wady dwie czy łosz end goł? :)

OGŁOSZENIE (nie parafialne)

kwiecień 5, 2008 on 4:16 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

Zaginął Smok. Podaję rysopis:

- Duży, jak smok.

- Głowa jedna – nietypowe? :D

- Kolor włosów – a kto widział włosy u smoka?

- Kolor oczu – zmienny, jak … kobieta, pogoda w górach, nastrój w święta…

- Gad!!! – normalne chyba.

- Ziejący – znaczy do użytku jeszcze.

Znaki szczególne: Straszny nie jest. Straszyć umie – nie bać się, udaje. Miły – też się nie bać , ale i nie dowierzać całkiem.

Jak kto znajdzie przypadkiem ( specjalnie nie szukać) – przypatrzeć się, czy zdrów i cały. Ale z bliska. Z daleka nie widać. Ostrzegam – nie zabierać do siebie! Przyprowadzić, jak się da. Jak się nie da, trudno :D

Nagroda: wdzięczność dozgonna Twoja Znalazco drogi, bo smok to wymagający i kosztowny w utrzymaniu. I niemożliwy do odczepienia. Się Twojego :)

BAJKA grzec/s/zna O SMOKU

kwiecień 5, 2008 on 3:33 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

Zwraca sie szwagierka do szwagra:

- Sama dzisiaj śpię…

- No, ja też – szwagier na to.

- No, i… – nęci szwagierka.

- No i …, co ? Nic właśnie – obcesowo odpowiada szwagier.

Lecz, myśl nierychliwa, bo i  pochodzi z umysłu ciut zmąconego:) , ale przychodzi z boleścią.

- Te, szwagierka, może szansa jest , że obudzi się człek rankiem nie całkiem sam.

- Potencjalna jakaś szansa istnieje – szwagierka sie ozwie tonem …, no … niewinny to on nie jest.

- Eeee, romantyczna – tu kuzynka się wtrąca  z przywołaniem -co ty taka dzisiaj przyziemna? Ja to bym się przy księciu jakim obudzić chciała… – i  nie kończy , bo szwagier nie daje.

- Wiesz ty co? Żebyś ty się  kiedy przy smoku nie obudziła,  królewno!

- Przy smoku…?  Jak smok taki  głowy trzy posiada…? To on może … posiada także…? Nie! Nie posiada! Ale trzy jęzory ma! I to jakie?! :D

 

SOBOTA

kwiecień 5, 2008 on 2:55 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy


No i czego tak: w kuchni sama i stoi odłogiem – faja w garści – i uśmiecha się błogo a głupkowato, gały maślane. Niech no zdejmie te gary z miejsca niewłaściwego i postawi w miejsce właściwe, jedna ręka całkiem luźna. Uśmiechać się może dalej tak samo, nikt nie zakazuje – a pożytek przy tym bezcenny :D Tylko na łeb niech no niczego se nie zwali, patrzeć trochę trzeźwiej, patrzeć! A to sobota przecież, uwijać się wypada, sabat zarutko… :D

SERDUSZKIEM ZWANY

kwiecień 5, 2008 on 10:59 przed południem | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

Co to? Piasku ziarnko  z poprzedniego lata?

Lato… rankiem rześkie  , upalne w południe, wieczorem wytchnione. Nocą? Burzowe czasem.
Po co on tu, dokuczliwy jaki…
Nie piasek to. Coraz większe i kanciaste bardziej. A uwiera, a dokucza…
Ani zgubić przypadkiem, ni się pozbyć fortelem. Sprzedać? Na co i komu? Podarować może. Kanty wygłaskać, uformować, wypieścić…

Że nie świeci? Z daleka. Z bliska zalśnić może…

AMETYST

kwiecień 5, 2008 on 10:51 przed południem | W KAMIENIE | Brak komentarzy

Zobacz, jaki ten AMETYST jest smutny. I cichy – położony w cieniu. Blask? Jaki blask? Chyba tylko poświata fioletu i czerni jakiejś żałobnej. Zamknięty i zadumany. Nie poruszysz  w nim żadnej struny – napięte  do granic, choć spokój w nim widzisz tylko. Może zwątpienie jeszcze… Zerwać możesz jedynie – tę strunę którąś, tę nadwątloną , bo szarpaną nieustannie od czasów zamierzchłych… Jak człowiek z kielichem wina popijanym dla… nie dla przyjemności, dla zapomnienia.

Połóż w słońcu!!! Nie powstrzymasz tych iskier i nutek! I tej zmienności niewiarygodnej! Niespodzianie strzela uśmiechami  i przygasa na chwilkę krótką, i mieni się  szczebiotem prawie dziecięcym – do różu podobnym, i powagą mężczyzny dojrzałego wpada w zamyślenie z refleksją krótką, a celną, jak błysk zachodzącego słońca w szczelinie chmury – nasycony strużką ciemnej krwi. A może kobieta to, może to ona stateczna taka się wydaje, a na policzku  rumieniec ciemny skrywany  ciężkim kosmykiem włosów … od czego on – ten pąs i ten  uśmiech na ustach , powstrzymywany z trudem? Od wina…? , co kropla została na…

Ogrzej go jeszcze, ogrzej bardziej. Daj mu słońca do woli i jeszcze więcej. Więcej niż chce, i więcej niż wydaje się możliwe dawanie. Oślepi Cię bielą przejrzystą. Nie jak kryształ! I nie jak … Jak nic więcej.

Zamkniesz oczy w pierwszym odruchu – zabolało…? To nie ból, to zachwyt…

 

www.vevka.pl

« Poprzednia stronaNastpna strona »

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress