WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI
kwiecień 6, 2008 on 1:51 po południu | W ARCHIWUM | 7 komentarzyWiadomość? Jaka znowu wiadomość… Bo co ma wspólnego: przypuszczenie, przeczucie, olśnienie – z wiedzą, którą to z założenia wiadomość ma przynosić. Chociaż… jak się usłyszy nieopatrznie zdań parę przez media głoszonych w audycji “Wiadomości” zwanej, to… Przypuszczenie to, przeczucie czy olśnienie ?:)?:)?:)
Jak zwał, brzmi tak.
Smok wypuścił się w poszukiwaniu dziewicy. Co przyprowadzą łanię jaką dorodną – a czarująca, a wdzięczy się, a przymila - – to rusana ona. To się wnerwił: sam se znajdę akuratną! Że wnerwiony, dziwić sie nie ma co. Ale …:D:D:D
Koń by się uśmiał, Smoku! Nie roczniak, a naiwny, jak dziecko. Grala prędzej znajdziesz po drodze do dziewicy tej – i to przypadkiem zupełnie. Albo i Gralów dwóch złotych całych. A dziewicy – wcale!
No…., chyba że…. w Kosmosie…
WIRSZOKLETKI KOZY POETKI:)
kwiecień 6, 2008 on 1:36 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzyI Smokowi w żłoby dano.
W jednym owies? W drugim siano?
Dwie dziewice dano mu!
Dwie, nie więcej, obie ładne.
Co Smok na to? Nie chce żadnej?
On chce , do piorunów stu!
Chce obydwie, jako żywo.
Ale jedna… patrzy krzywo?
W kosmos pierwsza poleciała
I przyjazną dłoń podała
KOZIE (nie bobki:)) ZWYCZAJE
kwiecień 6, 2008 on 1:29 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzyJak podają media , znaczna część narodu w kąpieli będąc myśli sobie… o czym? A, no o tym, czy ten szampon aby, to z łupieżem poradzi. Tak sobie rozmyśla naród szczęśliwy.
A co Koza myśli w tym miejscu? Paradne!
Koza! Myśli! Coś tam jej się koleboce rzadkimi czasami od ściany do ściany. A echo takie wtedy, że ho! Najsamprzód w miejscu tym nic jej się nie koleboce nawet ( no i to brzmi wiarygodnie). Pcha sie w kąpiel z pomyślunkiem żadnym, a ochotą wielką. I upaja sie gorącem mokrym, bo tak lubi właśnie. Para bucha, licznik bije, a Koza nic na to. Takie prawo Kozy – rozgarniętej.
Jak już się upoi, to i kolebotanie przychodzi. O pastwisku pożółkłym jeszcze… Co tam w dali, zielonego coś? Ruchawe, nie trawa znaczy. Gdzieś o Smoku zaginionym ogłaszali? Pierś wypręża ( po co, nie wie nikt), wzrok wytęża… Ufoludek zbłąkany!
Hej tam!!! A Ufoludka nie podział kto przypadkiem?! … Nie podział nikt. A może kto, nie podział, a potrzebuje ?! Przypatruje się Koza: zdrów i cały. Nikt nie chce przyjemniaczka takiego? Może nie taki trudny w utrzymaniu, co? Wygląda całkiem niewymagająco
Jakby co, to po wieści o cudaku tym do Kozy .
Jakaś mietła by się zdała Kozie- ciągle w tej kąpieli upojnej echo rozbrzmiewa. Nie do żarcia i nie do porządków robienia. Ot, polatało by się chwilą wolną… Dość o tem – licznik bije, a i ekonom we drzwi.
Ukontentowana wyłazi, zmoczona cała. Problem taki. Czy ona aby te kłaki myła? No, leje się ze łba, ale czy kontakt jakikolwiek z cudem chemii użytkowej był? Myła, nie myła, co za różnica. Umyje kiedyś, wieczorem może, jak się znów nie zaduma o czym ciekawym nader.
A teraz to sobie szyku zada fryzowaniem pomoc znajdując w mazidle, co samo prawie kształt kłakom nadaje. Problem drugi. Mazidło dziwne jakieś. Woń cudną rozsiewa, a kłaki zlepia. Patrzaj ty Kozo, patrzaj, co na łeb se kładziesz.
Jednak wieczoru nie będzie czekać. Umyje teraz. Skupi się i umyje , jak należy.
ODEZWA DO kawałka narodu SMOCZEGO
kwiecień 6, 2008 on 10:06 przed południem | W ARCHIWUM | Brak komentarzyPowiedzieli. Ci , co widzieli, gadali. A może się śniło. Że w kosmos się smok jeden – z narodu całego – wybierał. Smoku miły, a niestraszny, jeśli to o Tobie mowa była, czy też sen – nieważne – czy konie Twoje na piechotę idą??? Zlazuj z wozu, koniom lżej, a i prędzej będzie. A posłańca tam z drogi jakiego nie ma pod… co to smoki mają w miejsce rąk? No, pod kończyną górną, czy przednią – czort wie, jak to u smoków bywa. Gołąb umyślny, Poczta Polska, poczta inna jaka – nieojczysta…
Co za smok! Jak kozioł.
JADEIT
kwiecień 6, 2008 on 9:08 przed południem | W KAMIENIE | 1 komentarzTo nie Nefryt. To JADEIT. Żad. Imperialny – mówią. A czemu tak? No, dlaczego? Ani wielki zanadto, ni zaborczy specjalnie…
Ani skąpy też swoich myśli, jak Nefryt – przyjaciel. Nie pomylisz się, gdyś uważny.
Łagodny chłód powietrza po deszczu w dzień upalny. Zieloność nadziei wysp odległych, co nie widzisz ich, bo za horyzont skryte. I spokój, i harmonia. Cisza łąki, co o świtaniu senna jeszcze. Usłysz ją, bo krótka i ulotna to cisza. Gwar ją spłoszyć może, nim pragnienie ugasić zdołasz.
Już nie wahaj się. Chodź… na te wyspy szczęśliwe…
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress