JEDNA CHWILA
maj 31, 2008 on 10:23 po południu | W WITAJ W KOSMOSIE:) | Brak komentarzy„… świat się nie kończy, świat się zmienia…”
I czego więcej chcieć? To już by zanadto było, chciwością nienasyconą , co oskorupić może ziarnko tego …, co nie jest ani złudzeniem, ani snem.
ZWYKŁY CAŁUS :)
maj 31, 2008 on 1:30 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyOczy na pamięć znane.
I na pamięć - rysunek warg -
Pomiędzy marzeniami, między jaźnią, w półjawie
W oddychanie - wtulanie.
Bez litości palców wplatanie ,
I pośpieszne, zlęknione chwytanie.
Chciwie, łapczywie, zachłannie…
… czuję jeszcze…
TEMPO - TAŃCOWANIE :)
maj 31, 2008 on 8:56 przed południem | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyTańcowały dwa Michały
Jeden mały, drugi śmiały.
Ejże, śmiały – zwolnij nieco
Iskry spod kopytek
lecą.
Iskier snopek, a zapłoniesz;
Zechcesz gasić, to utoniesz.
Daj no się zachwycić walcem,
Nim zaprosisz w inne tańce.
Łyk powietrza w płuca daj.
To maj jeszcze, ciągle maj…
Hmmm… ?
maj 27, 2008 on 7:36 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyDla odmiany wiecheć
goździków drobnych. Całe mnóstwo małych łebków w kolorze… No właśnie. Do czego to doszło, żeby niewiasta barwy nazwać nie umiała?
Główka – strzępek chmurki białej, gdzie się Komuś kapnęło – w samo centrum – pomarańczy soku. Uroniło Mu się, pociekło, kiedy cząstki dzielił… Sok rozpłynął się nie całkiem i zastygł – oniemiały…
„mniej nie umiem, bardziej… nie potrafię… ”
KROPLI ZWYCZAJEM
maj 25, 2008 on 7:43 po południu | W WITAJ W KOSMOSIE:) | Brak komentarzyŻaden grom, żaden błysk.
Żadna nagłość, co pomyśleć nie da.
Żadna przepaść, żadna toń,
Żadna woń ziołowego umysłu durzenia.
I tchu starcza i nie ma zaćmienia.
Stróżka mała, co kropla za kroplą
Sączy wolno żywiczne wzruszenie.
Bez hałasu, bez fanfar – cichutko.
Nie chcę – nie ma.
I pojawia się – gdy pragnienie.
Co ta strużka potrafi, tego nie wiem na pewno.
Umie dać, czego teraz potrzeba.
Ciut goryczki subtelnej i słodyczy wytrawnej.
W piekła otchłań daruje ciut nieba.
JUŻ NIEDŁUGO, NIEBAwem
maj 25, 2008 on 6:47 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyDzień deszczowy i chłodny,
Jak sam środek jesieni niezłotej.
Szaro, chmurno, ponuro.
Coś ta zieleń – nie w porę?
To za karę? W nagrodę?
Czy złudzenie to rozespanych oczu?
Bo ta zieleń urosła w kształt podkowy zgubionej
I otacza opieką wody toń.
Słońce wpadło do stawu,
Roztopiło się całe,
Rozpłynęło po każdy brzeg.
To się kładą, to marszczą się trochę
Żółte fale zamknięte w ramionach.
Ta wysepka złocista w chmurną wiosnę rzucona
To jest lata zapowiedź.
To… rzepaku pole.
PUCHAR- AKURATNY NA WIOSNĘ
maj 22, 2008 on 6:45 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyAnanasa półkrążek bladożółty , chrupiący.
Księżyc w kwadrze.
Grapefruitowe różowe goryczki półzachodu.
Pół brzoskwini – to południa skwar.
Rozsypane, pogubione smutku cętki.
Pięć uśmiechów porzeczkowych- figlarnych i ciut cierpkich.
Na pierzynie to słodkiej, nie za słodkiej, w sam raz.
Na tym koniec?
Coś jeszcze na dnie.
Kropla kawy, kropla brandy, potu kropla…
JOLANTA
maj 22, 2008 on 3:48 po południu | W WITAJ W KOSMOSIE:) | Brak komentarzyJak płomię potężne z bogatych bierwion sosnowych,
brzozowych, prastarych zrodzone
grzeje, czaruje, ogarnia i spala na nic każdą najgorliwszą obronę.
Nie oprzeć się jej, czarownicą jest z imienia już, zanim
się w osobę wcieli;
jednych zniewoli urokiem ledwo dostrzegalnym jak
oddech, innych obuchem między oczy zdzieli.
Zwierzęta ją kochają jak swoją; dzieci wyciągają za
nią ręce jak za rajskim ptakiem;
idzie drogą wytkniętą marzeniem roztęsknionych oczu
jak pochodniami rozjaśnionym szlakiem.
Zawsze szczęśliwa, pełna niezmiennej wiary triumfa-
torka życia - nigdy nie wiedząca, o tem,
że dla wielu zagaśnie słońce i poginą gwiazdy, gdy
się za nią drzwi śmierci zatrzasną z łoskotem.
Choruje dużo i ciężko, lecz nigdy czar i żar jej od
choroby się nie zmniejsza,
a gdy na marach leży z cieniem rzęs na policzkach
i uśmiechem radości na ustach - wówczas
jest najpiękniejsza.
Kazimiera Iłłakowiczówna “Portrety imion”
CZY…, LUB…, MOŻE…
maj 21, 2008 on 8:06 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyCzyś Ty diabła , czy anioła posłaniec?
Może wiatru, co usta kobiety…
Może burza wiosenna z tęczami trzema.
Coś jak morze lekko wzburzone
Lub jak niebo mocno spienione.
A to Słońce - się topi czy kryje?
Ale po co zgadywać
I czy odkryć to trzeba
Żeś posłaniec to z piekła czy z nieba.
DRZEWA
maj 20, 2008 on 5:58 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyJedno - wietrzykiem głaskane, ogrzane Słońcem.
Dumne wyrosło, strzeliste.
Drugie - targane wichrem, Słońcem palone.
Na gruncie wzrastało lichym.
Przy skale, pośród kamieni.
Pień pochylony w pokłonie.
W ukłonie bez imienia.
To prośby słowo? Pokory?
Czy dziękowania gest…
Gałęzie powykręcane,
Szukają czegoś… wołają?
Widzisz to drzewo czasami.
Spoglądasz i idziesz dalej.
Myśl jedną oddaj -błahą.
Mocarne to drzewo?
Sosna.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress