CO KOMU I PO CO :)
maj 11, 2008 on 2:03 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyNajlepszym przyjacielem kobiety są …?
Tego nie wiem. Czy to brylant, szafir czy nefryt … wszystko jedno. W puzdereczku pięknie sobie leży, za szybką jaką. Ładniusi taki.
Przyjrzyj się jemu na postaci kobiecej. Smutku mu doda i powagi. Też rozjaśni, gdy powód ku temu. I rozweseli, roziskrzy… Rozpłomieni…
Doda czegoś tego, czego mieć on nie będzie w … pułapce szklanej?
***
Dłoń. I co w niej szczególnego?
W samej niej - no nic takiego…
Tylko płomyk, co nie parzy,
Tylko iskra, co rozżarzy.
A pierścionek ten - to co to?
Drogie to? Platyna? Złoto?
Starczy cienki promień srebrny
By nią sięgnąć gwiazd podniebnych…
***
Co za szyja “opalona”,
Opalami obleczona.
A opale spąsowione?
Niezwyczajne. Są zielone
I rudawe tu i tam.
Skąd ta rudość, nie wiesz sam…
Dwie poniżej rysy kości.
Co im dają? Kobiecości…
Delikatnie naznaczonej
Blaskiem świec. Rozpromienionej…
***
Dwie poniżej buły chleba.
To kobiecość, jakiej trzeba
Komu trzeba? Toć nie mi!
Jeno takim, co się śni
Włos anielski biały cały,
Goły zadek - niezbyt biały.
W talii coś tam bliskie nula,
A pod włosem - wiater hula!
CO WIOSNĄ ZOBACZYĆ…
maj 11, 2008 on 1:44 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyZ wrzawy i zamętu wychodzę na zasłużony łyk powietrza świeżego. Zamykam za sobą drzwi.
Rozglądam się. Ładnie. Trochę rześko – taka pora. Słońce anonsuje się właśnie. W brzózkach stół pokaźny i dwie ławy. Niestety, zajęte.
Z odległości tej widać, że kobieta, nic więcej. Odwrócona tyłem.
Lecz… poznaję. To ta. Chciałoby się tam pójść do niej. Robię krok i stop! A skąd ja wiem, czego Ona w chwili tej potrzebuje? Wiem, czego nie. Z pewnością nie towarzystwa – zostało go pełno za drzwiami.
Ale popatrzeć mogę chyba na przyjemny widok… Tak wygląda przynajmniej, że przyjemny… z tyłu. A twarz jaka? Nie czekam zbyt długo na odpowiedź. Kobieta podnosi się, wygładza fałdy sukienki gestem niemyślącym. Poprawia włosy takim samym gestem. Coś zbiera ze stołu. Odwraca się i widzi mnie z daleka. Macha, uśmiecha się.
Kobieta – uśmiechnięta do życia - choć może na uśmiech jasny taki nie całkiem zasłużyło.
ŚNIADANKO NA KROPLI :)
maj 11, 2008 on 1:28 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzyRaz , dwa – co by tu? Co my mamy… jedna szafka, druga, szuflady, lodówka…
Dobra nasza – będą naleśniki!
Mąki kupka, dwa jajeczka
Soli szczypta, trochę mleczka
Patelenka na ogieniek
Prrrr..!, Oleju nie ma…
Wielka flacha , litrów trzy! Kiedy ona się zdążyła wyczerpać?! Toć ja prawie nie używam ponoć.
Zaraz! Nie taka całkiem pusta. Dziecku małemu, co już wylazło spod kupy wielkiej towarzystwa misiowego w liczbie…. Kto to policzy? Wysypują się z łóżka dywanik miękki z rana czyniąc i tyle.
O czym to ja…? …że dziecku małemu starczą dwa. Naleśniki dwa. A na dwa starczy też i oliwy ta ostatnia kropla. Misie większe ( Niedźwiedzie!) nim z barłogów wylegną, to się coś wykombinuje.
Bełtamy!
No i… misterny plan trafiło. Łapę niedźwiedzią czuje się wyraźnie, a stąpał bezszmerowo, jak nie niedźwiedź.
- Naleśniki będą z dżemem ulubionym! – radości co niemiara.
- Może będą… – radość mocno umiarkowana.
Odkładam na wszelki wypadek dwie sztuki w miejsce tajemne , „skrydą” zwane.
- Mamo! Patrz, gdzie chcesz strzepnąć! – przytyk całkiem zasadny.
- Patrzę… – no, teraz to już patrzę.
- A dobre będą?
- Zwykle, kiedy nie patrzę, gdzie strzepuję…
- Dobra, strzepuj, gdzie chcesz, żeby były, jak zwykle – puszcza oko i śmieje się na wspomnienie innego przypadku, wiem jakiego.
A, że ten Niedźwiedź pogadać lubi, oj lubi – to i gada. A do powiedzenia to on ma duuuużo. I całkiem niegłupio.
I tak to w towarzystwie niedźwiedzim i całkiem nieopatrznie naleśniki usmażyły się wszystkie na jednej kropli.
TRWOGA NIEWIELKA :)
maj 11, 2008 on 12:53 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzyLarum wielkie! Lament i wściekłość!
Leci matka, za nią ciotki dwie podążają dostojnie – jak na ciotki przystało.
Zabawka zapodziała się – oto przyczyna tej rozpaczy.
Sześciolatek zbuntowany przeciw całemu światu, dowiedzieć się trudno, o co zamęt ten. Zorientować się jeszcze trudniej – uważać trzeba dobrze, żeby nie rozdeptać czego.
Sześciolatka zagapiona na nieszczęście całe. Ino patrzeć, jak do wtóru zacznie.
Ciotka pyta, bardziej stwierdza prowokująco ( taka ciotka
)
- A ty co, dziewczynko, nie płaczesz?!
Sześciolatka wyrwana z zagapienia:
- Bo ja znajdę zaraz inne rozwiązanie.
Ciotce mowę odebrało. Matka zajęta zbieraniem… szczęki; opadłej jej na samą podłogę.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress