KARUZELA Z MADONNĄ JEDNĄ :)
maj 12, 2008 on 11:53 po południu | W NIE CAŁKIEM POWAŻNE | Brak komentarzyRanek ładny, jak żadny. I ciepło i rześko wraz. I nie późno, co istotne. Na ulicach , powiedzmy, miasta też nie za ludno. A i światła miętowe – samo rychtyk. Jak po maśle. Muzyczka prosto do ucha, wybrana osobiście, to i ulubiona. Czasu tyle akurat, żeby się nikt nie dziwował specjalnie u wrót robót - ani wte, ani wewte. Zwolnić, gdzie należy – śmiało, bez ujmy żadnej. Nie zwolnić – może być z ujmą. Jako i się zdarzyło dnia pierwszego kwietnia roku bieżącego. Nijak nie dało się panom policjantom wmówić, że to może psikus taki?
To – pomalutku, nie śpieszący zanadto. Na dróżce, co już wiejska, odmykamy okienko. I papierosek, co by te wonie wiosenne rozumka nadto nie zamroczyły. Kiedy te bzy tak wystrzelić zdążyły, że ściany się z nich porobiły nagle dziś właśnie? Ledwo wzrok odwrócisz – i masz! Wioska w te porę opustoszona. Dzieciaki – jak mniemam – w szatniach: 7:55. Mleko pozabierane, wozak sklepowy czy sklep wozakowy chyba tak po ósmej z dwie na swoim osobistym zakręcie staje – bo coś nie widać skubańca. Pusto. I miło.
A to złudzenie takie. Aha?!
Z bzy ściany wyspacerowywuje kundel bury. Z prawa. I też z nagła, jak te bzy , nie przymierzając. Czasu jakby mam i kawałka drogi niby. To go – z prawej łagodnym łukiem i po krzyku. A kundel paskuda – figa – będzie zawracał, ale! – chyba! Obstaję przy swoim: łukiem z prawa, może już nie takim łagodnym. Cóś się jakby wymkło, ten łuk zdaje się. I prosto w bzy ciągnie. Odbić w lewo! – głosy słyszę
Rzut oka w lusterka wszystkie . I to także do poprawiania malunków na licach. Zbyt gwałtownie głosów posłuchała? W poprzek drogi leci, a poprzek krótki. A ono pomyka i słuchać nie chce głosów żadnych! No i czego te ludzie trawy wcale nie koszo?! Nie widać nic, gdzie się co kończy, a gdzie zaczyna, a by się przydało. W prawo! – znów te głosy
I znów w poprzek. Ot się zaparło z tym poprzekiem. Nie dość to i jakby w przód. Bokiem po skosie, czy jakoś tak… A ściana bzowa – końca nie widać. Co będzie! Sprzęgło, noga z hamulca, obrót, hamulec, stop! Stoję tyłem. Do celu pierwotnego tyłem. A na pasie za to właściwym – do celu zamierzonego. Znaczy, przeciwnym, niż należy. No, sama nie wiem…
A te psy i te koty, i co tam jeszcze, to specjalnie tak tutaj tresowane?
Opóźnienie niewielkie, raptem, a …ze cztery minuty. Na zdziwienie żadne nie zasługuje jeszcze. A muzyczka – ino, ino, a muzyczka rżnie…
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress