MÓWISZ - MASZ
czerwiec 19, 2008 on 9:24 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzyJest pytanie – jest odpowiedź.
„Spokój” żaden - co się zowie.
Jak nie spokój to, to co?
No… nie-pokój
, otóż to!
Niespokojne są godziny…
Ktoś zapyta o przyczyny?
Na to, to odwagi trzeba
Takiej, co to sięga nieba…
NIE? GRZEC(S)ZNE PUKANIE
czerwiec 19, 2008 on 8:53 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzyPuk, puk…?! Co to, co to? Gość spóźniony a niezapowiadany? Podróżny zabłąkany? Czy jeszcze jakie licho inne , co koniom grzywy … zaplata czy plącze? I jak jemu było – lichu temu? Już dzień który i noc takoż, a przypomnienie nie nadchodzi w czas. Albo to nie czas jeszcze…
To co z tym pukaniem? Że gość – uchowaj Boże
? No , skądże , o porze takiej. I – a gdzie tam, jaki gość znowu. Goście, to są ludzie dobrze wychowane i po pierwsze primo, to się anonsują zawczasu, żeby dać szansę gospodarzom na … pokaz gustowny
, a podróżny zbłąkany to trafi …, gdzie będzie chciał to trafi, a o tej porze, to on inne ważne ma załatwienia z pewnością.
Pukanie młoteczkiem to jest o porze…, a jeszcze przyzwoita, aha! W mięsko , co się strawą stać może przy ociupince pomyślności. Na deseczce mięsko.
Popukać, popukać… W głowę się puknąć
Jak nie za późno. A jak za późno w głowę, to w co się puknąć, a? Pytanie zasadnicze i zasadne . Pukać to się było…, oj dawno, dawniej jeszcze. Czasy to takie, że górale najstarsi pamięcią nie sięgną. Ani na palcach, ani z drabiny. Co im poradzić…? Jak są takie niepamiętliwe - strata ichnia i okrutna. A kto pamięcią … grzeszy, to mu się to grzechem pamiętania odpłaca
A, że grzech – wiedza to powszechna – strawa smakowita nader, to i… grzeszmy! Bez pamięci i ku pamięci i jak komu tam wygodniej
Strawa grzeszna… strawa …co to było z tą strawą…? Mam! Kotleciki… miały być… strawne…?
Jeszcze nie przepadło może
ORCHIDEA CZYLI STORCZYK W PARZE :)
czerwiec 16, 2008 on 9:11 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyTrzy działki kielicha
. Białe. Trzy płatki korony. Białe dwa. A trzeci? I niebialy i nietaki. Jak nie płatek zupełnie, tylko… hmm… Wąsy to?… Czy to co to? I skrzydełka motyle barwy wrzosu. A co on taki zestrojony cudacznie – jeden sam pośród białych? Jak owadzia pani. Otóż to właśnie! Czaruje, wabi, nęci …, ale, ale , nie każdemu tak od zaraz pozwala na się rzucić …
czary.
Cztery takie cudeńka okazałe na wątłej, podpartej łodyżce wzniesione wysoko.
To storczyk uroki rzuca. Z niespodzianką w parze – gusła to nieliche.
Okazja to - czy nie.
LENIWIE, A UWAŻNIE :)
czerwiec 16, 2008 on 9:00 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyKiedy się tak na koniczynę patrzy…, to tylko wianków wicie na myśl przychodzi
Przyklęknąć wygodnie na kępie wielkiej, rozsiąść się na stopach bosych, a rozciągnąć się nawet do góry…
plecami. Uważanie przy tym należy się mieć - na pszczół uwijających się przy robocie liczne towarzystwo. Pomyśli se taka jedna z drugą co jeszcze, to i siędzie. A człek – stwór myślący małowiele przetrącić taką zechce - za nic, jak nic. To i mu się w podarku ofiarnym wielce dostać może takie kujnięcie w kawałek jego, co pszczołę powali całą.
Ale! Co ja gadam, co ja gadam
To przestroga dla dzieci wszak jeno. Pachnących słodyczą ze spania, paplania, biegania. Ze wszystkiego ![]()
BATALIA TO…?
czerwiec 14, 2008 on 10:50 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyDwa ciała wzniesione, sobą oplecione… Splatają się bardziej i bardziej. Miękkim …ślizgiem przesuwają się po sobie wolno, wolniej jeszcze… W tańcu zapamiętania. Wokół .. nieważne wszystko… Wiją się, ściśle ze sobą … dotknięte każdym calem. Co to jest za muzyka, co takie rytmy dyktuje? I czujne takie, czułe…? Wrażliwe na jedno dotknięcie zmienione, na jedno inne o… tchnienie różne od poprzedniego tknięcie. Zrywają się nagle od błysku niewidzialnego, od gromu niesłyszalnego! Oczy wpatrzone w drugie oczy, badają, co w nich, czego spodziewać się jeszcze. Jakich nieprzewidzianych…, a co oczekiwanego czeka… Badają się chwilę krótką, tak krótką , jak rzęsy ruch. I zwierają się posuwiście , ciasno. Zdaje się końca nie ma ten lot w … zapamiętanie. I od nowa wartko, do apogeum blisko, bliżej … Kresu kres.
Wyczerpanie nadeszło i … poddanie.
Tak walczy kobra królewska. Do walki niepodobne … albo … podobne bardzo….
CZYIM TO I NA CO SPOSOBEM?
czerwiec 13, 2008 on 10:21 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyA i na chabry przyszła pora. Niebieskie … rzęsiście…? Aż po indygo prawie… Brzegiem niedojrzałych kłosów posiane. Czyżby jaki gospodarz - romantyk własną ręką? Czyżby? A może gospodyni psikuśna tak sobie pozwala swawolnie haftować po zmroku, by na ranek gotowe było. Niespodzianką dla oczu kogoś, kto zechce – być może zechce – zerknąć w bok z zapatrzenia swojego w swoje zapatrzenie.
Wyraźnie się tak niebieszczą z daleka. I z daleka też pojedyncze krople maków czerwieni – zadziorne jakie
A bez tupetu już całkiem – białych kwiatków cała masa! Pomiędzy bławatkami wzruszająco nieśmiało spozierają. Tak nieśmiało i skromnie tak, że ich nazwy nikt nie spamiętał. I takie one, że z bliska samego widać dopiero, że i one tam są.
Czy gospodarz marzyciel, czy inny kto… mieć on musiał przyjemności jakieś, że takie mu się udało dla przyjemności
GESTY…
czerwiec 12, 2008 on 11:15 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyJest … taki jeden gest, co… rozbraja…, pogrąża, … niweczy…
I nieważne zupełnie, czego… fizycznego ten jeden gest dotyczy…, dotyka… Czy rękawiczki to skórzanej, leciwej , zniszczonej, czy …innego czegoś, całkiem innego…
Jeśli tyle w tym nonszalancji nieudawanej, ile należy się właśnie – tak dużo nonszalancji tej – to już nic nie można uczynić w obronie własnej… Nie można … Możności takiej nie ma. I nikt wołania nie usłyszy o możność taką… Wołania nie było.
A gdyby nawet… pojawił się skrawek jaki , taka mała, maleńka… szansa ochrony przed… Plecy zobaczyć tylko. Odwrócone, spojrzenia jednego nie ma. Niechętne, by korzystać z szansy tej, która jest …, ale na co ona ?Na … szarość? Zwykłość? Normalność?
Co za szansa? … na nic?
SEKRET W SZKLE
czerwiec 8, 2008 on 11:12 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyTajemnica schowana. Tajemnica serdeczna. Znaleziona. Nie powiedziana. Zdradzona.
Wykrzyczane w żalu i złości, w strugach deszczu – słowa kłujące. Od dni wielu. I przepadło. Przepadło…? Poczekać na… Na zrozumienie, pożegnanie i wybaczenie… sobie. Na przyszłość.
Ale KTOŚ chciał inaczej. Plan miał inny… Przyszłość ta zatopiła się, utonęła. W wielkim morza błękicie wzburzonym. Choć nakreślona była ręką prawdziwie na zwitku szarym. I zrozumienie w niej było, wybaczenie i pożegnanie.
Zostało coś? COŚ zostało… Do zobaczenia…
PO FRANCUSKU
czerwiec 8, 2008 on 4:45 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzyStadem wielkim towarzystwo śpiewacze, kolorowe zasiadło do koncertowania. Ze świata czterech stron sfrunęło. I popisuje się dyskretnie. Najbardziej przed sobą nawzajem się chwalą. Dzwonki głosów stroją , a do gromady i wietrzyki zgrają zleciały się w mig. I próbują wtórować zaczepiając figlarnie wszystko to, co zaczepiać się daje. Zakręciło się w walczyku piórek mnóstwo pogubionych. I wirują!, wirują! wstążką jedną. Opadają nareszcie pomęczone troszeczkę, od wietrzyków niestrudzonych się kryją. Zadyszane ciut, ciut…
Tak o ranku pobrzmiewa, łaskocze…- trymolo francuskie akordeonowe.
A CEPEM! A GRABIAMI!
czerwiec 7, 2008 on 11:36 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzyWzięła no ja temata takiego pod rozwagie: a jakby tak po kulasach posturchać, to co? A moze by po parku, po parku – torebecko. Po jakim parku? Toć ze - po karku! No i mas ci, torebecko , torebecko, a tu sie i pomadka poturlała. A tania to ona nie była. A ładna… to ona tes nie była. Ale za to zdrowotna… to ona tes nie była. No i niech turla sie, jak se tak kce. A spilki sie wzieni połamali- o! A spasowane byli !?, ino, ze tes nie bardzo zdrowotne…, takie jakiesik , no zdrowne nijak nie som, nie byli znacy, bo tes się poturlali.
Torebko to niezabrdzowato, a i wylatajo rózne takie… Grabiami, grabiami, albo cepem ku pamienci!!! Lij, lij i się nie pytoj! Bo z pamiencio to, oj kruchusieńko z nio, niedobze, niedobze… kolesterol sie zre, to i pamienć jus nie ta… Zara! Cepem! Grabiami! A gdzie ja tu grabie w samym środecku miasta wielgiego! O! Cepem – to całkiem co innego. Z cepem to, a juści takiej zawerencyi nie bedzie, znajdzie się jaki, znajdzie…
Pomysłodawco miły
(Iza.G.)- niechaj Ci tam ![]()
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress