ROZCZOCHRANIEC

czerwiec 1, 2008 on 5:50 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzy

 

Rozczochrana snu swego bajaniem

Coś układać próbuje niezdarnie

Świergot innych, gołębia gruchanie,

Róże wschodu - pomagają w tym marnie.

 

A przeszkadza – drgająca powieka

I na szyi ściśnięcie, jak sznurem

I dwa ślady na niebie, jak mleka

Wylanego dwie strugi ponure.

 

Rozczochrane swe myśli przekłada

Z pudełeczka jednego w kolejne.

Białe te, a tym  imię „czarne” nada.

I na odwrót – zamiary są chwiejne.

 

Końce palców zrobiły się białe

Od mocnego uścisku poręczy.

Bo na czerni- świetliki czy cekiny to małe,

To na bieli ślad ciemny znów drażni i męczy.

GRANAT

czerwiec 1, 2008 on 4:07 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy

A o czym to opowiadać będzie? Kamień, co na drodze? Pocisk, co w strzępy rozerwać może? Czy owoc, co słodki i cierpki zarazem. Pragnienie ugasi w mgnienie, a poplami, że nie zmażesz tego. GRANAT.

Sam świetlisty, a i Ciebie prześwieci na wskroś. Wszystkie kolory jego prócz jednego – błękitnego. Czy to gwiazda nieznana nikomu, z konstelacji uciekła, jedna taka w kosmosie ukrywa się wciąż? Czy kota dzikiego źrenicy to błysk?

Czy moc posiada tajemną? Niepotrzebna mu moc taka. Sam jest  mocą i siłą, choć nie diament to… jeszcze…

LABRADORYT

czerwiec 1, 2008 on 3:28 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy

Wyspa – za mało dla niego. Na półwyspie go znajdziesz na pewno. Kruchy i przezierny LABRADORYT.

Spękany głęboko i płytko. Szlifem gładkim się starasz – zostają te bruzdy najgłębsze. Fasetem chcesz chronić od ciosu - próbuj. Nie zdążysz – muszli krawędzią się uzbroi i w muszlę zamknie. Zadraśniesz ledwo– rysa biała zostanie. Dłonie … niezdarne zetrą na proch biały. Wyraźnie wielobarwny się staje , gdy siła magnetyczna go muśnie ukradkiem . I migotliwy w barwach tęczy skradzionych.

I taki perłowy.

I zielony, bardzo zielony…

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress