ROZCZOCHRANIEC
czerwiec 1, 2008 on 5:50 po południu | W ZWYCZAJNA WIOSNA | Brak komentarzy
Rozczochrana snu swego bajaniem
Coś układać próbuje niezdarnie
Świergot innych, gołębia gruchanie,
Róże wschodu – pomagają w tym marnie.
A przeszkadza – drgająca powieka
I na szyi ściśnięcie, jak sznurem
I dwa ślady na niebie, jak mleka
Wylanego dwie strugi ponure.
Rozczochrane swe myśli przekłada
Z pudełeczka jednego w kolejne.
Białe te, a tym imię „czarne” nada.
I na odwrót – zamiary są chwiejne.
Końce palców zrobiły się białe
Od mocnego uścisku poręczy.
Bo na czerni- świetliki czy cekiny to małe,
To na bieli ślad ciemny znów drażni i męczy.
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress