ŻABY BABCIA - WĄSY MIAŁA

lipiec 21, 2008 on 8:47 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy


Tchórza-stwarzanie? - przy o lico dbaniu, że się wypaczy…

Lekka-duszność? - przy balonika nadmuchiwaniu…

Pyszałka-watość – się wymyśliła taka, że głupocie cudzęcej w sukurs idzie? I głupocie, i nierozsądkowi. I obłąkańczej myśli też - mało równo zważonej. Co jej się tak zwyczajnie nie da. Bo toto się zatchnie, zakrztusi i latać po polach będzie w kiecuni podkasanej wstydu nie mając…

Deszcz sobie chlupał, siąpił, chlapotał…

I tak z deszczu tego siedmiobarwnym mostem - szlus! Wprost pod …?

 

Co-to-jest???

Może to wodospad tylko. Żeby.

WOREK ROZWIĄZAŁ SIĘ WZIĄŁ

lipiec 21, 2008 on 7:54 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

Wyskakują ci różne żywiątka. Znienacka. A to w zimę , gdy śliskie takie do obrzydliwości, a durne pany kierowcy stawają, gdzie popadnie, a przed zakrętem ciut - najchętniej. A to znów pośród wiosny oparów tumaniących , gdy zagapienie w bzu kwiat - czteropłatnego w locie szukanie zawzięte. Dzikiego, żeby był koniecznie. O innych takich nie wspomnę, bo uwierzyć już samej trudno. I jakoś się wypsnąć udało – stając przodem, tyłem czy bokiem do kierunku. Do kierunku nie wiadomo czego.

A tu: plask!, bęc!, brzdęk! Ani to, ani sio, ani tamto. Szuuuuurrrrnięcie tęgie, zgrzyt, że hej! Żeby po zębach tylko! Szkliwo to barwy zielono ciemnej. Brzydko bardzo. A w takich to złożeniach …, no dziwnych żadnych , zwyczajnych takich, że …, ech… szkoda i darmo. Szkoda znaczy - no szkoda. Ale, że darmo – to wręcz przeciwnie. Drogo będzie.

I co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz!

A chwalić tego, co rzec potrafi, a rozbawić:

- Jak musisz, albo chcesz – to płacz. Ja kiedyś płakałem.

Taaaa… Słabość w sile… A i to złudzenie.

NIC PO OSTROGACH

lipiec 21, 2008 on 6:03 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy

Jeśli podchodzisz blisko,

Nie rozbieraj się całkiem.

„Kamień z serca” jakiegoś

Spadnie ci wprost na stopy

Bose


Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress