DOM2000
marzec 23, 2009 on 8:50 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyJest posiadłość. Stoi dom. Całość w kupie wygląda... zachęcająco. Brama z
podwórza na całą szerokość. Co ja gadam. Bramy nie ma w ogóle.Chodźta
ludziska wszystkie, kto tam chęć ma. I róbta , co chceta. Jedzta, pijta, a
po stołach nie...aaaaaaaa, rzygajta, jak chceta. Idą tłumnie i robiom. Co
chcom se robiom.
Co niektórym zachciewa sie w domu podwoje.
Dom niby jak dom. To i drzwi są. I frontowe i te drugie. Ale które które,
tego nie wie nikt. Łomotać to nie ma co. No chyba, że w przypadku: "pierś
rozdarta, noga urwana, krew się leje" - łomotnąć starczy raz.
A w przypadkach pozostałych to tylko kluczykiem, kluczykiem. Jak są zamki
zmyślne, jest i gdzieś zmyślny kluczyk.
Fartem jakimś czy tam czym - ludek jeden, drugi, trzeci... kluczyk
znajduje. W studni, na dachu, no bo żesz nie pod wycieraczką. Uciechy ma co
niemiara. Ale, ale! Do których on drzwi, ten klucz. Dużo nie ma, To się
jakoś trafi. Gmera jeden z drugim i... dziesiątym ( tak może nie całkiem
naraz gmerają). Pordzewiałe, czy jakie? O!!! Coś chrumknęło, zgrzytło, dało
się obrócić. Mało raz. Jeszcze raz i jeszcze. Z oporem. I chrobotem, że po
zębach łupie.
TADAM!!!!!
A figa. Nawet z makiem. I jeszcze z pasternakiem. Za drzwiami murek. Zmyłka
taka. Jeden, drugi... czy dziesiąty - bedzie tego! Ale ... jedenasty
odsapnie zdźiebko, zbierze się w sobie i z kluczykiem do drzwi drugich. Tak
już może nie w te pędy. Z drugimi drzwiami mecyja ta sama cudnie
chrobocząca. To w zestawie podstawowym. A w promocji... murek?
Tą razą nie murek:
- w progu pułapka: z góry miodu wiadereczko, a tak zewsząd jakoś - wialnia
z pierzem.
- za progiem zaś zarutko - lodu gładź
Jak już ludku temu wleźć się udało, to i idzie dalej - ludek cudek
pierzasty. Ta, idzie. Coś kombinuje, żeby bęc w gościach od razu nie
zrobić. Starczy, ze wygląda wizytowo nader. A w domku ... ciepełko, nie
powiem. To i śliziej co krok. Zgrzany cały, potem zlany. Czy to od
ciepełka, czy od czego innego?
I takie ma jeszcze ... dla łatwości większej czy mniejszej ...? - to mu
miodek skapnie na język ze skupienia przygryziony - a skupia się na
okoliczność wejścia samego, a i żeby nie pier..., nie przewrócić się żeby.
A ... to go piórko połechoce to tu, to tam... To i skupienia mimo - bęca se jednak co i rusz.
Bęcnięcia ... może i nie bardzo one dotkliwe - przeca piórka ponalepiane wszędy.
Gorzej z tym pozbieraniem na nogi równe. Wszak ślisko(a na śliskim to i nawet wilkowi źle,
bo mu się łapki rozjeżdżają).
Bym zapomniała. Ciemno, choć oko wykol. Na macanego jest więc. Tak coś...
miga cosik od czegosik ...
Ale generalnie, to się ludek tak kręci , obraca, coś omija, coś wywraca.
Szkód "niechczączo" nawyrabia...
Namaca w tym kołowrotku kolejne drzwi, za nimi kolejnych dwoje... i tak za
każdym progu przekroczeniem, a zorientowaniem macanym - kolejnych dwoje...
A ludek? Zgubił tam co swojego? Czy może cudzego szuka? W tym to tajemnica
jest cała, że..."
Tajemnicy rąbek.
Te migające "cosik od czegosik" to Księżyca... lustra.
I takie się dzieją dziwy niepojęte !?
Patrzy ludek, patrzy, mruga, nie dowierza. W lustra owe się zagapywa.
W lustrach - żaden to cudak, a... postać kobiety. W odbiciu lustrzanym jakaś ona ... mądrzejsza ?
I też... mimo zmęczenia... rozświetlona jakaś?
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress