KI CZORT?
maj 29, 2009 on 1:36 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy ANNAImię blade, przezrocze bardzo, jak kościelny kruchy
kwiat – szklane,
niesie ze sobą przedziwną zdolność do cierpień, co
dzień każdy otwiera i goi jak ranę;
morze kochania, źródło przeczyste łez, dźwięk głęboki,
co niebo z ziemią kojarzy…
Milcząca prześwietlona, zjawa, jak odblask święty
przy ludzkiej obecna twarzy.
Niech lepiej dziewczyna nie cierpi: niech nie Anną,
lecz Hanką zastanie!
Będzie jak dzień słoneczny przy zamglonym, jak przy
wieczornym mroku – świtanie;
będzie jak dźwięk miedziany, rozgłośny, przy ginącym
łkaniu spiżowym:
będzie świetna, twarda, niepamiętna, zaborcza… Ostry
duch – w ciele jasnoróżowym.
Kto tamtą skrzywdził, niech do tej na najszybszym
rumaku pospieszy.
bo Anna się wprawdzie po nim na śmierć zapłacze,
lecz Hanka go najprędzej pocieszy.
Kazimiera Iłłakowiczówna – PORTRETY IMION
MISSION IMPOSSIBLE?
maj 29, 2009 on 1:24 przed południem | W OBRAZKI | Brak komentarzyMówią, za wcześnie na malinowe
Myślą, wariatka, pukają w głowę
A ona w nosie „mówią” i znika
Nie zapomniawszy nawet koszyka
Szepczą, czekają wielce zdziwione
Nie dowierzają. Tak, jak to one
Nie malinowy całkiem to dzień-
Szukać w chruśniaku. Maliny sen
Wychodzi z gąszczu trochę zmęczona
I … malinowo pokaleczona
W zapachu cała – malin, w koszyku-
Malin zieleni. No i po krzyku.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress