OKOLICZNIK

sierpień 26, 2009 on 11:37 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy

Rozhuśtane – ukołysać

Rozedrgane – tak… ukoić

Roztulone – pootulać

Usypiane - rozswawolić

PLAGI FATUMSKIE

sierpień 26, 2009 on 9:31 przed południem | W NIE CAŁKIEM POWAŻNE | Brak komentarzy


Przy rannym starcie waszmość Odlot

Odczuł coś jakby lekki omłot.

Młot spadł na skrzydło bez pośpiechu

Niosąc zaburzeń ciut w oddechu.

 

Ot, się sypnęło piórek parę

Ani w nagrodę, ni za karę.

Wetknie się inne jakie piórka

Wszak trochę pierza – mała bzdurka.

PĄCZEK - A FUJ!

sierpień 21, 2009 on 10:01 przed południem | W NIE CAŁKIEM POWAŻNE | Brak komentarzy


Takie cud słówko: degrengolada

Tylko, czy mówić toto wypada?

Bo pojmowanym być nieopatrznie

Nietrudno, zwłaszcza, kiedy dwuznacznie

 

Degrengolada ma wiele znaczeń

Gdyby się przyjrzeć – nawet też spaczeń

Wszystko od tego, gdzie poużywać

Doda ekspresji, kiedy się zżymać

 

Wprawdzie na zwyżkę siły wyrazu

Słów jest bez liku ( i bez rozkazu)

Gestów ( że podam: mowne ziewanie

Lub na ten przykład: nóżką tupanie)

 

A lepiej może i jak wypada!!!

Bardziej niż z pączka… dżem? Marmolada!!!

Się grengoladą móc zadowolić

„De” ekspresyjnie od dziś pierdolić.

DRWINKI PANNY KRYSTYNKI:)

sierpień 17, 2009 on 3:11 po południu | W NIE CAŁKIEM POWAŻNE | Brak komentarzy


Mamroląco pozżymana

Może też i na bociana!

 

Że zatacza kręgi śmiało

Wprost nad głową! Nieba mało?!

 

A jakby to spojrzeć  tak:

Taki bocian… dobry  znak!

 

Nie kukułka, co podrzuci

Ledwo, co się człek obróci

 

A o znakach, proszę pana

Mogę bajać, pleść do rana.

 

Na ten raz – znak truskawkowy

Bo się dławią nią połowy

 

Losem przeznaczone sobie

Udławione cudnie obie

 

Albo taki: noc jest głucha

Nikt nikogo już nie słucha

 

A tu masz! Pobudka: wstań…

(niby, że głos szepcze nań)

 

Wstaje. Lezie. Drapie czoło.

Co chce, nie wie. Drepce w koło.

 

Potknie parę razy że się.

Myśl go natchnie: Co? Ja w lesie?

 

Po jakiego grzyba dyć?

Mroczny głos mu: chciałeś pić.

UDAREK:)

sierpień 17, 2009 on 1:04 po południu | W NIE CAŁKIEM POWAŻNE | Brak komentarzy


Nie ma, jak na… ten…, na  frasunek!

Zafasować se temperunek,

A właściwie  nie se. Ołówku.

Opowiastkę sklecić ze słówków.

 

O świerszczyku niecnocie będzie,

Co  w krzaczorach. Wszak na urzędzie

Taki świerszczyk w krzakach! Na prawie!

Gdzie ma cykać, jeśli nie w trawie?

 

Świerszcz  ogromny zdaje się. Chyba.

Lecz dalekoć do wieloryba.

Taki… sporo większy od pączka,

Półkę wyżej sięga mu rączka.

 

Zanęciła słodycz zalotka

( Słodycz środka, z wierzchu niesłodka)

Zresztą  trochę słodka i może,

Lecz by  lepka  jaka – broń Boże!

 

Jak  wyskoczy taki ze krzaka!

Jak posadzi!!!  Hmm… :) – na rumaka!

Jak uniesie! Gdzie? Chyba hen!

Zaraz, zaraz…, to będzie…, ten…,

 

No…, ten taki, co się ma go,

Gdy się rtętka zbliża do sto.

A prócz w górę lecącej rtętki

Skapcaniały kapeć miast dętki.

CRED-Ą NA BIAŁEJ

sierpień 17, 2009 on 10:34 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Pomocować by się ze Światem,

Popyskować, urżnąć, zahulać.

Grzbiet otulić byle kabatem

Nad rozeschłym pniem porozczulać.

 

Kiecką długą, czerwoną machnąć

Furkocząco w deski stodoły.

Załomotać w gaje i żachnąć

W locie ptaki, zwykłe gramoły.

 

Zgubić, znaleźć, rzucić i podnieść.

Rozstrojone – siędziesz, nastroisz.

A Ty Życie? Mnie w drzazgi roznieść?

Raz-dwa stawaj! Może się boisz?


MIMOCHODEM

sierpień 15, 2009 on 3:07 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Ponauczam Cię miłości każdej

 

Rozdrażnionej cieknącą strużką jakąś

Poruszonej bławatków wiechciem zwiędłym

Z nierozumienia wkurzonej , co proste takie

Rozżalonej  z zapomnień urodzinowych

Roztęsknionej z daleka i bliska

Samotnej troszkę w zajęciu sobą

Nieco zaborczej i ciut zazdrosnej od niegrzeczności

Rozleniwionej wieczorem dusznawym

Figlarnej rannym  różowym humorkiem

Rozumnej  w pochylonym zmęczeniu

Ciepłej, kiedy szkło do połowy

I zdziczałej. Bardziej niż zwierzę

Z galopadą stada motyli

Z brakiem tchu od nadmiaru wzruszenia

Blisko tak, na granicy  cierpienia

 

A Ty tylko naucz mnie siebie

STARORODEK:)

sierpień 12, 2009 on 1:23 po południu | W BEZ-MIARY | 1 komentarz


Dech. Taki  oddech długi, głęboki

Ech!  Po horyzont! Wielki! Szeroki!

 

Wiew. Po upale znojnym rzeźwiący

Cóż. Bardzo jasny, wrzosowy  róż.


Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress