NIE CAŁKIEM UPADŁE

wrzesień 30, 2009 on 8:36 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Czterech skrzydlatych przy brydżu zastało

Cichuteńkie Spadanie z obłoków

Wołać znowu już nawet nie śmiało

I nie lało już łez potoków

 

Stęknął skrzydlaty, mruknął: do diaska,

Ileż razy będzie się wspinać?

Może tak wreszcie i jeśli łaska

Już nie musieć nad Tym się zginać?

 

Skrzydła rozłożył whiskaczem  chlapnięte

Przewróconym całkiem niechcąco

Chwycił, przytulił, wygładził, co zmięte

Spadaj, szepnął, bo tu za gorąco.

 

PO MOJEMU

wrzesień 26, 2009 on 12:30 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Gdy na  końcu mojego  tęsknienia,

Jest koniuszek Czyjegoś marzenia.

I nie dają się zwinąć w kłębuszki,

Ani schować pod ciężkie poduszki.

 

Gdy bukiety układać można

Wciąż na nowo i wciąż z ostrożna,

By nie skruszyć płatków zbyt wiele.

Nie zagarnąć żaru w popiele.

 

Stare plewy z ziarnem mieszane

Porozsiewać w smętne wąwozy.

Znów bukietem będą zebrane

Albo zwykłym jadłem dla kozy.

 

Od niechcenia tak, mimochodem

Chcieć się nie dać pościnać lodem.

I by jeszcze móc się zadziwiać.

I niechcący tak… uszczęśliwiać.

PRZY OGNIU, W NOC

wrzesień 18, 2009 on 9:17 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Czy zrobić coś można, gdy ogień dogasa,

Twarzom blasku skąpiąc zazdrośnie?

Gdy oczy znużone i uszy stępione,

Choć usta starają się głośniej.

 

Można wrzucić polano, a za nim i drugie,

Poodwlekać ciepłem… snu chwile.

Wyczerpane oddechy nie szukają uciechy.

Niechaj teraz  nocne motyle.

 

Ale można też pobyć z każdą małą iskierką

Zeschłym liściem karmiąc ostatnią

Zebrać popiół i ciepły zamknąć palców muszelką

Tam mu będzie dobrze. Dostatnio.

 

Z NIEBA CIEMNEGO

wrzesień 18, 2009 on 9:16 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Starczy, że Anioł spojrzy

Już nie musi dotykać

Światy oddech wstrzymują

Zegar wstydzi się tykać

 

W takim wielkim bezdechu

Zatrzymaniu, bezszumie

Nie ma skrawka już na nic

Wino plamić nie umie

 

Zagapionym gawronom

Czerń ze skrzydeł opadła

Oczadziałe ścierniska

Przeorane bez radła

 

Pokazuje się jawność

Migiem światła- zjawiska

Mleczną kawą kolebie

Jak z serduszkiem kołyska

DŁOŃMI POJMANE

wrzesień 18, 2009 on 9:15 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Zaprzężone, złachane

Do świtania, do jutrzni

Rozoblekły się z szelek

Rozsupłały ze strzemion

 

I rozpierzchnąć się chciały

Porozbiegać, rozmienić

Rozdmuchiwać żar w białość

Rozbielone zachlusnąć

 

Gdyby nie… jak opoka

Gdyby nie… jak patoka

Gdyby nie… w czas objęte

Gdyby nie… w garść zamknięte

DEDYKACJA

wrzesień 4, 2009 on 4:08 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


W objęciu pokruszonej fali

Jednorękim takim objęciu

Mocno-ulotnym, eterycznym

Odurzająco erotycznym

 

W pozawijaniu zmysłów czar

I lekkim, i  zduszonym

W zemdleniu odlecianym

W skupieniu wielkim chcianym

 

Białe dzierganie…

TAJNE POROZUMIENIA

wrzesień 4, 2009 on 12:21 po południu | W ARCHIWUM | Brak komentarzy


A dziś ci opowiem o  deszczu,

Gdy nocą w szyby szeleści

I z wiatrem się dogaduje,

Oddechy parne pieści. 

 

Świecy płomyk zagaśmy,

By nie patrzył. I… ciiiicho…

Bez pożegnań odejdźmy

- Zmawia się z deszczem licho.

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress