PRZY OGNIU, W NOC
wrzesień 18, 2009 on 9:17 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyCzy zrobić coś można, gdy ogień dogasa,
Twarzom blasku skąpiąc zazdrośnie?
Gdy oczy znużone i uszy stępione,
Choć usta starają się głośniej.
Można wrzucić polano, a za nim i drugie,
Poodwlekać ciepłem… snu chwile.
Wyczerpane oddechy nie szukają uciechy.
Niechaj teraz nocne motyle.
Ale można też pobyć z każdą małą iskierką
Zeschłym liściem karmiąc ostatnią
Zebrać popiół i ciepły zamknąć palców muszelką
Tam mu będzie dobrze. Dostatnio.
Z NIEBA CIEMNEGO
wrzesień 18, 2009 on 9:16 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyStarczy, że Anioł spojrzy
Już nie musi dotykać
Światy oddech wstrzymują
Zegar wstydzi się tykać
W takim wielkim bezdechu
Zatrzymaniu, bezszumie
Nie ma skrawka już na nic
Wino plamić nie umie
Zagapionym gawronom
Czerń ze skrzydeł opadła
Oczadziałe ścierniska
Przeorane bez radła
Pokazuje się jawność
Migiem światła- zjawiska
Mleczną kawą kolebie
Jak z serduszkiem kołyska
DŁOŃMI POJMANE
wrzesień 18, 2009 on 9:15 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyZaprzężone, złachane
Do świtania, do jutrzni
Rozoblekły się z szelek
Rozsupłały ze strzemion
I rozpierzchnąć się chciały
Porozbiegać, rozmienić
Rozdmuchiwać żar w białość
Rozbielone zachlusnąć
Gdyby nie… jak opoka
Gdyby nie… jak patoka
Gdyby nie… w czas objęte
Gdyby nie… w garść zamknięte
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress