PO MOJEMU

wrzesień 26, 2009 on 12:30 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Gdy na  końcu mojego  tęsknienia,

Jest koniuszek Czyjegoś marzenia.

I nie dają się zwinąć w kłębuszki,

Ani schować pod ciężkie poduszki.

 

Gdy bukiety układać można

Wciąż na nowo i wciąż z ostrożna,

By nie skruszyć płatków zbyt wiele.

Nie zagarnąć żaru w popiele.

 

Stare plewy z ziarnem mieszane

Porozsiewać w smętne wąwozy.

Znów bukietem będą zebrane

Albo zwykłym jadłem dla kozy.

 

Od niechcenia tak, mimochodem

Chcieć się nie dać pościnać lodem.

I by jeszcze móc się zadziwiać.

I niechcący tak… uszczęśliwiać.

No Comments yet »

Dodaj komentarz

XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress