DZYŃ, DZYŃ, IDĄ ŚWIĘTA

listopad 30, 2009 on 10:45 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Pozostawmy mędrcom dysputy,

Własny geniusz wsadźmy se w buty

Dla fasonu, większej wygody,

A szczególnie dla żadnej szkody.

 

Póki czarno, rachunki zróbmy,

Potem krzaczek zielony kupmy.

Na bogato  anielskim włosem,

No i pieśni podniosłym głosem.

 

Biały śnieżek cudnie poprószy,

Biały obrus resztę zagłuszy,

Biały gołąb sfrunie nowiną.

Ciepluteńko. Jak pod pierzyną.

ŚLEPO OD BLASKU

listopad 30, 2009 on 10:27 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


I znowu paznokcie czerwone

Wywinięte w bolesną stronę,

Uczepione dziury w logice.

Czy się dziecku omskły nożyce?

 

Czy to krawiec z prześmiewcy darem

Ku uciesze zostawia szparę

I na lewą stronę wywraca?

Tak z mądrości to czy od kaca?

 

Co w bezsensie luka tłumaczy?

Nic zupełnie, brak ciągu znaczy.

Sensu w dziurze szukać daremno.

I z nadmiaru, i z braku – ciemno.

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress