CHYBA MOŻE NARESZCIE
kwiecień 30, 2010 on 11:40 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyKiedy miniesz już we mnie,
Pomyślałam, będzie to latem.
Jasno. A gdyby ciemniej,
Na ciemności porządnie łatę.
Świerszcz mnie z rana obudzi,
Ja obudzę leniwe słońce:
Świecić no, nie marudzić,
Porozciągać zaspane końce.
Grzać, dogrzewać na biało.
Będę chłodu szukać z rozkoszą.
Pójdę nago i śmiało
W bujne łany. Tam, gdzie nie koszą.
SKĄDŚ
kwiecień 30, 2010 on 8:14 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyNie wiem, skąd to dzisiaj wokół tyle smaków…
Może z ziarnka tęsknień podlanych obficie?
Może na wspomnienie czerwonego maku
Zerwanego świtem w pszenicy czy życie.
Może to wicherek, że nie bardzo duje,
Ot plącze, drwi sobie z człowieczej pamięci,
Paraduje goło, język pokazuje,
Mruga mi znacząco i nęci, i nęci…
A GDYBY… TAK?
kwiecień 29, 2010 on 8:46 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyA gdyby tak wyprzedzić wiatry na bezdrożach,
Stanąć zaporą przed nimi, murem.
Czas w kłusie dosiąść, uciąć z noża
Pułapkę sieci, co gromadzi chmury.
I oddechem głębokim morze zburzyć,
Zakotłować, zniweczyć zlęknienie.
Zbudzić świt, w ugładzone zanurzyć
Dna sięgając na uniesienie.
ODMIANY PRZEZ PRZYPADKI
kwiecień 27, 2010 on 7:56 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyZ wielkiego chcenia, a tak niewiele.
To już więcej tych wiernych w kościele.
Zamachnięta z przekładnią kołem
Doturlała się cieniem. Z mozołem.
Z przepowiadań rzęsistych zlewnych,
Mało wiele – pot u królewny.
Udręczona, bo platoniczna,
Czy poślednia, wręcz lakoniczna?
SMUTNY CUD
kwiecień 23, 2010 on 12:04 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyJak już COŚ, to na procent sto.
Pełną parą, w sto koni i wio!
Żadnych półprawd, półśrodków, szarości.
Za marzeniem wyruszać w pościg.
Trzeba cudu, by z drogi zawrócić,
Ludzka siła nie zdoła zasmucić.
Gdy się wino w wodę przemienia,
Cud. I smutek bez wątpienia.
WYNOCHA
kwiecień 15, 2010 on 7:45 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyHej! Anioł?! Dokąd? A Ty gdzie?
Także się chyłkiem wycofać chcesz?
Śmiało kolego, wolna droga!
Bym zapomniała – naskarż do Boga,
Że to wariatka, dziwolążyca.
Żeś się nie poznał? Ha! Krasi lica!
I jeszcze powiedz swym kolegom,
Nie chcę Was tutaj, ani jednego!
Niech wszyscy diabli Was, anieli…
Czyście już całkiem pogłupieli?
PROSTE TRUDNE PYTANIA
kwiecień 10, 2010 on 6:19 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy Chciałbyś policzyć wszystkie łzy,Czy tylko ich połowę?
Chciałbyś zagarnąć przyszłe sny,
Czy w piasek schowasz głowę?
Chciałbyś się znaleźć pośród gwiazd,
Czy mgłą zasłonisz oczy?
Będziesz udawać, kłamać, miast
Tę najprawdziwszą poczuć?
POTRAFISZ?
kwiecień 10, 2010 on 6:06 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyGdy chcesz poznać człowieka,
To się pochyl. Przyklęknij.
I pozostań w tej pozie na dłużej.
Nieruchomo się wsłuchuj
W jego radość i lęki,
Zaryzykuj zbrukanie w kałuży.
Będzie słodko i kwaśno,
Będzie również i słono,
I goryczy też nie zabraknie.
W pochyleniu rozumnym
Masz się szansę przekonać,
Czy takiego człowieka łakniesz.
SMUTNY SMUTEK
kwiecień 2, 2010 on 10:16 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyJeśli umrę już jutro
I nie zdążę szczęśliwa.
I nie trafi się człowiek,
By stop zrobić, zatrzymać.
Jeśli żadna z czarności
Już do jutra nie zblednie.
Jeśli będzie tak czarno
Każdej nocy i we dnie.
Jeśli ogień jest po to,
By spopielać i parzyć.
Może życie jest słotą,
By się łudzić, nie marzyć.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress