KWEF-BLEF
czerwiec 28, 2010 on 10:45 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyMój piękny panie, co Ty na to?
Na grę w gołego pokera.
Wszak dziś gorąco, jakby lato,
To kiedy, jak nie teraz?
W siwawe szrony się zapędzać?
W zimne pory obuwać?
Kiedy o żary bieda z nędzą
Modłami chcą zatruwać?
Grać będę fair play, obiecuję.
No, może z kamuflażem:
Gracza sto procent, kwef od szui.
Ech…, spojrzysz, w mig się zdradzę.
MALARKA
czerwiec 28, 2010 on 7:12 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyRzeczywiście, zakochanie, że ma kolor niebieski.
Od początku bez granic, nic od kreski do kreski.
Z postrzępionym pierzasto i świetliście tak brzegiem
Blado jasno różowym – kropla soku ze śniegiem.
Wysokościom niech chwała; śmiałek, tchórz – lewituje
I w odmęty, czeluście bez namysłu nurkuje.
Łapie oddech głęboki z cichutkiego westchnienia
Gór podnosi łańcuchy, na kamieniu kamienia
Nie zostawia jednego; wszystkie karnie z ochotą
Maszerują zastępem nie zważając na błoto.
A miłości kolory? Jakie są, ktoś mi powie?
Cicho sza…, namaluję. Całym sercem gdzieś w głowie.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress