BABA ZESŁANA
lipiec 1, 2010 on 7:42 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyDzisiaj warsztat. Po drodze do pana mechanika
Do naprędce i w głowie splecionego koszyka
Kiecki liczy i składa do podróży w czas luźny.
Plan dziurawy jak sito poceruje się później.
W stroju wręcz rusałkowym, jeno wianka brakuje,
Sondę Lambda obrabia, pana doktoryzuje.
Wdzięcznie dżentelmenowi, że przepuścił, kiwnęła,
A innemu niecnocie chętnie by odkrzyknęła,
Że jełopem, hultajem, no i jeszcze tumanem.
Ryczy za to z głośnikiem pędząc w znane – nieznane.
Dwie sekundy uciekły, razem z nimi i droga.
Się podziała? Zniknęła! Gdzie żesz ona laboga?!
To kluczyki gdzieś zgubi, to je znajdzie w kieszeni…
Co tu czynić, by babę księżniczkowo odmienić?
W osąd staje przed lustrem i mamrocze „psa urok”.
Płacz tu, teraz, do woli – taki pada tu wyrok.
Kara skrótem, gdyż sądu lico niezbyt surowe.
„Latem z radiem mi pachniesz” – prawnik jej kończy mowę.
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress