MOCE
lipiec 16, 2010 on 9:27 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyPrzymilała się kocim pomrukiem, niepewnie,
Czy to w porę, czy aby zaproszę ją w progi.
Na mych udach chce głowę położyć i rzewnie
Móc wypłakać leczone, zatęchłe nałogi.
By rozszlochać się z serca, łkająco, z prostotą
Już do kolan bez wstydu z łomotem przypada.
Na drewnianych kolaskach wiozła odpust ze słotą.
Hałaśliwa i drżąca, to płomienna, to blada.
Stalowymi wargami wykrzykuje pretensje,
Zwariowana z boleści rozbłysnęłaby w strzępy.
Ołowiana od płaczu szmerem żali się tęsknie
Baldachimom cesarstwa zebranego w chmur kępy.
Nieugięta i dumna, grzmotów echem straszliwa,
W bezradności mych objęć kołysaniem szczęśliwa.
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress