BARDZO KIESPSKI STRAŻAK
lipiec 19, 2010 on 5:55 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzySzmerna wrzawa głuszona dostatnimi myślami.
Układane z mozołem, spakowane w pergamin
Niebacząco zrywają barykady z papieru.
Eteryczne, zwiewniejsze od samego eteru.
Drgając w żaru prześwitach i słabnące z modrości
Ważki tempem statecznej z gracją mdleją mądrości.
Kto by zgadł, że w źrenicach płomień od zniewolenia,
Gdy małymi łyczkami gaszę zenit pragnienia
Układając z serwetek kształty dziwno-nijakie.
Oszukuję, że słońce tak rozkwita mnie w maki.
Na dnie szklanki pustynia. Prośbę składam Twym oczom:
Trochę chłodu. Daremnie. Barwy piwa, a broczą
Poprzez groble Twych powiek bardziej wrząco od lawy.
Z innych światów dobiega grzeczny zgrzyt: może kawy?
Dookoła muzyki pomieszanej szejkami
Rój natrętny i krnąbrny składa się w orgiami
Twojej ręki, gdy moją bez zaproszeń, swobodnie
Ujmuje. Pocałunkiem chcesz ugasić. Nic chłodniej.
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress