TEMPYRAMENT
lipiec 26, 2010 on 6:03 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyW ćwierci mroku poddasza,
W schłodzonym popołudniu
Śmiałość kropel przestrasza.
Dobijają się, dudnią.
W okiennice otwarte wleciał dżinn na dywanie,
Rozłopotał powietrze gotowane do spania,
Olejami maszczone cynamonu z imbirem.
Rozkopały się zwoje łoża słanego kirem
Prześcieradeł bez zmarszczek. Wyczyszczone do reszty
Ślady buta ciężkiego, zimowego podeszwy.
Z wina łykiem białego smużki wspomnień sączone
Szary dym bałamuci i tumani , a one
Z czerwonymi dywanu się splątały frędzlami,
Z tanga w rytm przeszły samby i… miłośnie.
Co z nami?
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress