BURSZTYNY
sierpień 27, 2010 on 8:27 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyA miała kiedyś oczy pełne ciemnego bursztynu,
Wodospadem w nich płynął.
Zazdrościły mu skrzącej wartkości śmigłe jaskółki,
Poślednie kreśląc kółka.
Zachłannie spozierał księżyc zżółkły ukradkiem wielkim,
Posiąść cztery perełki.
Po jednej na pory roku licząc od jarzębiny,
Na radości bez kpiny.
Gościł w tych jej bursztynach ciemnych blask; burze wzdychały,
Błyskawice za małe.
Zapomniany w dzikości krzew, po stopy w żurawinie
Zatroskany, że zginie.
Gdzież było mu stawać z czarownością jej słodko-cierpką,
Hańba w byle lusterko.
***
Bursztyn zastygł w skrzydłach jaskółki.
Perły? Słone, w słoje na półki.
Księżyc w smugach ukląkł. Przybieżył
Wspak odmawiać razem pacierze.
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress