SMAK BEZGRZECHU
sierpień 31, 2010 on 7:50 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyNajładniejszy lata ostatni kawałek
Dzielony na dwoje trochę obcych ludzi.
Sięgają. I słowa, i gesty zbyt śmiałe
Mogłyby – tak po nic – śpiące licho zbudzić.
Kropelkom podobni drżącym wiotko w sieci
Pająka-łobuza wabiącego zdobycz
Lub wróbla trzepotom, zda się zaraz wzleci,
Tańczy na gałęzi, chce jeszcze tu pobyć.
Tętno dwojga czuwa, w sny zejść nie zezwala.
Wabi, jak ten pająk, znowu palcem kiwa
Morfeusz znużony, kołysze na falach.
Mocno niecierpliwy zebrać swoje żniwo.
Poruszenie każde oddane nawzajem,
Odpowiedzią dotyk motylego skrzydła.
Nieproszeni goście: brzask, jaźń i rozstaje
I ta nieobecność, co już całkiem zbrzydła.
Smak dwu ciał harmonii z rozmysłem sączymy
W półśnie a półjawie, umyślnie w bezgrzechu,
Na wolniutkim ogniu smażony, do zimy
Przetrwa konfiturą leśną z półuśmiechów.
No Comments yet »
Dodaj komentarz
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress