SPIS Z NATURY
wrzesień 10, 2010 on 2:50 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyMożna pretensje do jarzębiny
Wnosić od lipca, że bez przyczyny
Karmi się, poi, syci czerwienią,
Panny tak ładnie się nie rumienią.
Można już w sierpniu – w ciężkich buciskach,
Z butą więc – biegać po świeżym rżysku,
No i z tobołem; na losy wszelkie
Mieć rozwiązania: gwóźdź, sznur, butelkę…
Można żaglówką w kapokach pięciu
Łechtać próżności z pasją. I spięciem.
A wyczynowo w pełnym rynsztunku
Fantazji szablą machać przy trunku.
Kto ten, co słotną porą wrześniową
W sandałach letnich rusza, na słowo,
Za ekwipunek mając wspomnienie
Babiego lata przeszłej jesieni.
Kto, pytam, sięga zmrożonym grudniem
Na przyszłej wiosny lekkie południe,
Przyszłego lata żar już od rana
Spojrzeń złaknionych: jesteś, kochana.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress