MARZYCIEL
grudzień 22, 2010 on 9:19 przed południem | W BEZ-MIARY | 2 komentarzyKońcami zręcznych palców rozsupłuje horyzont.
Roztętnione pulsują, na cztery strony płyną.
Wskrzeszone mgnieniem myśli umarłe wstają. Cuda…
Udawało się czasem, może teraz się uda?
Wyczekujące cicho wzlatują tknięte tylko
Wielkie skrzydła łabędzie, naprzeciw lecą chwilkom,
Drobiazgom pogubionym w kosmosie zwykłych zdarzeń,
Uczepionym do brzegów snujących się znów marzeń.
Łopocze, sen rozwiewa ta utkana osnowa.
Nim się ocknie, już gotów, żeby frunąć, szybować.
Rozbiera, pieści czule dziewiczą tajemnicę
I szepce jej zaklęcia do ucha wprost. Marzyciel.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress