SŁABOŚĆ MOCY
kwiecień 9, 2011 on 11:43 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyBiałym winem przekornie się raczę.
Ni to lepiej, ni gorzej. Inaczej.
Dziś mnie mierzi efekt motyla
I odpowiedź, że się uchyla.
Puzzel jeden za drugim, tak same,
W obraz krzywy. Co? Rzeknie ranek,
Że pomyłką Wszechmogocności
Ktoś ma obraz inny? Coś rości?
Zostawmy,
Niech się zadzieje…
DO PIERWSZEJ DO OSTATNIEJ
kwiecień 8, 2011 on 7:11 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyW kłębowiskach skowytu
Z dala
Od
Bramy raju
Dwa demony
Siłą
Okrucieństwa
Wzbierają
Ręce w bieli
Zsiniałe
Łapią
Czarne sukienki
Wykręcają boleśnie
Postać szarą
Z udręki
Skrzydłem ciężkim
Z ołowiu
Ołowiano barwionym
Razy
Jeden po drugim
Bierze biały
Zdumiony
Chwilą jedną
Ma oczy
Od przerażeń
Fiołkowe
Drugą
Wali
Zawściekle
Czarną wroga
W mur
Głową
Czyje
Dzisiaj zwycięstwo
Nie wie nikt
Nikt już nie wie
Nie pamięta
Że kiedyś
Piły rum
W jednym niebie
SZTUKA KSIĘŻYCOWANIA
kwiecień 5, 2011 on 11:00 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzyRozgościł się Księżyc na dobre w moich włosach;
Mruga łobuz znacząco a dyskretnie jak rosa.
Wszędobylski dziecięco z zakamarków wyziera,
Rozpanoszył promyki od niedawna, od teraz.
Rozsnuwają się chmury te kapryśno-burzowe,
Gdy do pełni wędruje, jakby ciasno Mu w nowiu.
Przesmykami tajnymi zaplątuje się w niwie
Czerni poukładanej posrebrzanym igliwiem.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress