W WIGILIĘ CODZIENNOŚCI

listopad 6, 2011 on 5:56 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy

Na białym śniegu ślady kuropatw,
W nocy dziś nie sypało.
Popchnięty słońca szturchnięciem opadł
Cień, co zasłaniał cudne widziadło.

Schody szerokie jak drzwi stodoły
Dwa, albo trzy na werandę
Pachnącą lasem, bo z całkiem gołych
Desek urody sękato-hardej.

Stół przyciężkawy – na nim orzechy,
Jabłka – za róg schowany,
Chłodem wieczoru rozliczyć grzechy
pled czeka, fotel trochę bujany.

Pan Zdzich, listonosz z torbą przez ramię,
Gest pozdrowienia z daleka,
Mija i znika w szumiącej trawie.
Wieści od świata już mam, nie czekam.

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress