TAK SIĘ NIE ROBI?

luty 6, 2010 on 7:11 po południu | W BEZ-MIARY | 1 komentarz

Ukradłam krater z Księżyca

Oddałam zaćmienie Słońcu

Zabrałam cięcie nożycom

Stanęłam na palców końcu

GDYBANIE NA PÓŹNE ŚNIADANIE

luty 6, 2010 on 7:03 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy

Gdybym rysować umiała

Narysowałabym siebie

 

Jeśli zaklęcia bym znała

Czar rzuciłabym w niebie

 

Gdybym widzieć nie chciała

To… z przymrużeniem oka

 

Gdybym latać znów śmiała

Czy byłabym wysoko?

 


http://aeszka.wrzuta.pl/audio/3aosm1CYlk5/reni_jusis_-_kiedys_cie_znajde

 

 

 

STALOWE BRĄZY

luty 6, 2010 on 6:58 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy

Zapaćkane lepiąco na biało

Niczym z bajki ruskiej pejzażyk

To, czym kiedyś się oddychało

I bez czego nie dało się marzyć

 

Jak babcine serwetki-mikrusy

Z  wiklinowego koszyka

Zalepiają i oczy, i uszy

Perspektywa zaprzyszła umyka

 

Oblepiły zaspą widzenie

Ciepłe brązy zakryły ładnie

Zawieruchą, miecią, zaćmieniem…

Ciepła brązów nic nie ukradnie


http://sunny-and-angel.wrzuta.pl/audio/1vpBVDPKblU/marek_jackowski_-_oprocz_blekitnego_nieba

BARDZO PRZYZIEMNY ZNAK

styczeń 2, 2010 on 12:12 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


W końcówce jakiegoś czasu

O nic dużo hałasu.

Nieduże jakby – puk.

I o to cały huk?

 

Puk może i nieduży,

Ot tyle, co w kałuży

Wiosną wody zostało.

Wręcz żenująco mało.

 

Gdyby jednak nie ów…

Poznać by można rów,

Kościano szczupłe dłonie,

Zwiędło-korzenne wonie.

 

Z pewnością znak to był.

I choćbyś skisł lub zgnił

Gderają Ci po drodze:

Przejmij lub… oddaj wodze.

 

Może odkryj księżniczkę.

Pozwól, by z dyni w bryczkę

Mógł spec od zmian koronnych.

 

Na wytrawne ze słonych.

DZYŃ, DZYŃ, IDĄ ŚWIĘTA

listopad 30, 2009 on 10:45 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Pozostawmy mędrcom dysputy,

Własny geniusz wsadźmy se w buty

Dla fasonu, większej wygody,

A szczególnie dla żadnej szkody.

 

Póki czarno, rachunki zróbmy,

Potem krzaczek zielony kupmy.

Na bogato  anielskim włosem,

No i pieśni podniosłym głosem.

 

Biały śnieżek cudnie poprószy,

Biały obrus resztę zagłuszy,

Biały gołąb sfrunie nowiną.

Ciepluteńko. Jak pod pierzyną.

ŚLEPO OD BLASKU

listopad 30, 2009 on 10:27 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


I znowu paznokcie czerwone

Wywinięte w bolesną stronę,

Uczepione dziury w logice.

Czy się dziecku omskły nożyce?

 

Czy to krawiec z prześmiewcy darem

Ku uciesze zostawia szparę

I na lewą stronę wywraca?

Tak z mądrości to czy od kaca?

 

Co w bezsensie luka tłumaczy?

Nic zupełnie, brak ciągu znaczy.

Sensu w dziurze szukać daremno.

I z nadmiaru, i z braku – ciemno.

REANIMACJA

listopad 7, 2009 on 6:07 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Kiedy śpisz nastrzykuje cię życiem

Zachwycona własną hojnością

Ożywienie wlecze  z ukrycia

Niby- cudem  łechce  z lubością

 

I ty nic do gadania tu nie masz

W marynarce kiepsko skrojonej

Na niemądry uśmiech zamieniasz

Jak papieros - chęci zgaszone

 

I nie umiesz umrzeć ni żyć

Oddychając tlenem z butelki

Nieprzytomnie śpisz zamiast śnić

Czerpiesz siły dar przez kabelki

 

 

ARCYDZIĘGIEL PO ZMIERZCHU

listopad 3, 2009 on 3:11 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Warkocz gwiazdy zgubiony

Na drutach wysokiego napięcia

Rozszarpują gawrony.

Każdy sobie upatrzył do wzięcia.

 

W miałki pył poroznoszą

Dziobiąc, szarpiąc próżniaczym szponem.

Potem żale zanoszą –

- Że nie świeci. Zgasło. – Zdziwione.

 

***

Zalęknione, rozpierzchłe,

Jak pod miotłą cicho czekają.

W ślad wyruszą za zmierzchem,

W nowy warkocz się posplatają.

 

 

ŚWIETLIKI BAGIENNE

listopad 3, 2009 on 9:39 przed południem | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Ach, jak ty pięknie mylisz ptaszyno

Smak egzotyczny z czerstwą kruszyną.

Ździebełka złudzeń z gąszczy wyławiasz

I z nich pałace warowne stawiasz.

 

Ślicznie wymyślasz wiewiórko ruda

Czekając w mrozy na wiosny cuda.

Wreszcie znalazłaś orzech schowany,

A on i pusty, i rozłupany.

 

Królik z cylindra zręcznie wyjęty,

Woal z kieszeni,  a nie pomięty…

Sztuczki kuglarskie z wachlarzem kpinek

Do zachwycania małych dziewczynek.

 

 

DASZ WIARĘ?

październik 28, 2009 on 7:48 po południu | W BEZ-MIARY | Brak komentarzy


Jakaż ona aż soczyście zachłanna

Na odmiany wszystkie zieleni.

Aż się zdaje, że może naganna,

Tak pochłaniać chcieć na jesieni.

 

Złapać, objąć, nic nie upuścić,

Móc roztańczyć choć do połowy.

I gołębią chmarą wypuścić

Furkoczącą w kształcie podkowy.

 

No, a w noc rozplątuje węzełek,

Zawiązuje z początkiem koniec

W bardzo mocny, ciasny supełek.

Ma wytrzymać. Zjawi się goniec.

 

 

Nastpna strona »

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress