SZKŁO WENECKIE
kwiecień 5, 2008 on 9:14 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzySZKŁO WENECKIE. Szkło? W takich barwach śmiałych? Widział kto takie cudaki?
I kto mówić śmie, że sztuczne?! Zaraz sztuczne… Może nauczone. Przygodami i nauczkami pobierało wiedzę. Tajemną? Żadną tam tajemną. O losie prostego człowieka to mądrość.
Co się dziwisz? A iskierki to jakie są? Wesołe są. A kolorowe iskierki? Wesołe podwójnie!
To i on migotliwy taki dla tych iskierek paru … dla Ciebie specjalnie.
Więc weź, pomaluje Ci świat…
SZKŁO
kwiecień 5, 2008 on 9:12 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzySZKłO. Zwykłe szkło. Czy na pewno aby? Na wskroś przejrzysz, bo czyste.
Przejrzyste właśnie. Nie zasłoni Ci niczego, choćbyś prosił.
I zobaczysz.
Troskę o dzikiego łabędzia, co nie wyrósł jeszcze. Może to nie łabędź…
Łagodną czy rubaszną - ale mądrość. Mądrość deszczu w suszę.
I wodę też, lecz z fontanny - co za radość nagła wystrzeliła w chmury!
Zamyślenie i powagę wędrowca strudzonego - długa droga przed nim.
Błyskawice, uśmiechy i grymas przedwiośnia.
Aż po sam widnokrąg. A co za nim, dalej co…?
ONYKS
kwiecień 5, 2008 on 9:11 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy
Agat to, czy ONYKS fatalny i mroczny. Powiadają pazur, kopyto… To nieprawda.
Koziorożce w zgodzie z nim
Choć zielony z rzadka, złoty jest, a czarny przecież.
Potęga to. Intelekt i wiedza. Wybranych a odważnych razem - przyjaciel oddany i szczery. Tych nielicznych, co nie zdoła ich przerazić nic prawie. Od pogardy i niesławy Cię osłoni. I szczęście Ci przyniesie i zrównoważenie, choć niewiarygodne. Odbierze innym…, sobie… - Tobie ofiaruje.
Zaufaj mu. Da Ci śmierć i odrodzenie…”
TURKUS
kwiecień 5, 2008 on 9:08 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyNo, TURKUS. I co po tym?
Że słodki, naiwny, infantylny prawie? Bywa…
Z dziką różą - nie do twarzy.
Z tulipanem - ciepło.
Ze stokrotką niewinnie i wdzięcznie.
Z niezapominajką? Zgadnij sam:)
Z jabłkiem zielonkawym - nie rozdzielisz.
Rzucisz, byle gdzie upadnę. W głębiach morza mnie nie znajdziesz. Na pustyni palącym piasku zmienię się, nie rozpoznasz. Na brunatnej ziemi okrzepnę, stwardnieję. Co Ci po tym, gdy mnie wdepcze zwierza dzikego kopyto, czy pięknej panny mały bucik?
W Twoich oczach… utonę, pogrążę się i zostanę…
KORAL
kwiecień 5, 2008 on 9:06 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyKORAL jestem. Zwyczajnie koralowy - myślisz. Ni to cegła - zdaje Ci się - ni owoc czerwony jaki…
Mało Ci się jeszcze zdaje.
A biały gdybym był, niczym perła? A gdzie perlistość - powiesz? Czarny, rosochaty - nie podoba Ci się… Zbyt mało to jeszcze. A gdy - jeśli spadnę gradem - sady wiśniowe w pąkach Ci przypomnę? Mało…
Pelle d’ angelo - cherubina okrycie Ci przyniosę - dla osłony.
Jeszcze???
Rosa palido - lekkim winem Cię upiję, gdy pić będziesz zachłannie… Dla ochłody?
Rosso, Rosa vivo, Rosso scurro… Carbonetto - Fuoco! Ogień.
Nie obawiaj się, nie poparzę…”
OPAL
kwiecień 5, 2008 on 9:04 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyOPAL to ja.
Woda z górskiego potoku - wartka, bystra, orzeźwiająca i roześmiana.
Podejdź bliżej, poczujesz. Woda z kropelką mleka.
Może wiatr świszczący, co wywraca oceanu głębię, łamie dęby, a kozicom górskim rzuca kłody? Wiatr ze skrzydłem Anioła.
A jednak to chyba powietrze. Poranne, południowe i o zmierzchu. I wieczorem tęsknym i jeszcze w środku nocy. I o czwartej nad ranem. Otulone mgłą, zroszone mżawką letniego deszczu. W sukni skradzionej Słońcu. A poświata Księżyca spowija …umysł. W tęczy, co zadziwia, zachwyca, raduje, choć jej dotknąć nie możesz. Nie wiesz nawet, gdzie początek, gdzie koniec.
Dla mnie zrobisz wszystko… prawie. Tęcza nocą? Niewidoczna…, lecz chroń oczy, jeśli masz zły zamiar.
Cuda…
OBSYDIAN
kwiecień 5, 2008 on 9:00 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyNic Ci nie powiem. Bom OBSYDIAN. Dla ogółu. Dla nielicznych MOłDAWIAN. Iryzujący. Intrygujący. Irytujący.
Skąd się wziąłem? Jednorożca ułomek kopyta, co ugrzęzło w śniegu…, może w stokrotkach? A może z łez indiańskiego wodza. Niemożliwe? Wodzowie nie płaczą, powiadasz. Mroczny i nieprzystępny. Nie boisz się wcale? Robisz błąd. Nie doceniasz, co drzemie, a obudzić się może… Grom? Jaki grom? To olśnienie. Jest purpura, jest indygo! Złudzenie…? Nie dowierzasz, nie wiesz.
Ostrzegałem przecież…
AGAT
kwiecień 5, 2008 on 8:56 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyAGAT - ten to jest! Nie nadążysz, choćbyś i w sto koni. Ledwie myśl Ci przyjdzie jedna…, na nic ona. Patrzysz…, patrzysz głębiej, oczy zamykasz, widzisz i… marzysz.
Od zagadki: ametyst to czy agat? Nie wiesz? Wiesz? Zgadujesz… A te kręgi, to co to? Kamyk rzucony w studnię…, w rzekę może, co płynie i nie zatrzymasz jej niczym. Jeszcze dalej… Wstążki czegoś białego i czarnego, brązu trochę, nieco beżu. Ścieżki? Dokąd? Kręte takie, gdzie prowadzą, co tam znajdziesz, gdy pójść się odważysz? A tam daleko… pejzaż sielski - piasku trochę, chmur niewiele, jakiś łan, a w oddali , oddali? Dom. Coś z początku, coś z końca.
I mech znajdziesz łatwo. Gęsty, wilgotny, parujący oparem zauroczenia.
Otumani Cię , omami. A ochroni. Ni pająków, ni skorpiona się nie boisz. Ani wilka złego;)
Kosmos. Rady nie ma, już się nie uwolnisz…
NEFRYT
kwiecień 5, 2008 on 8:51 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzyNEFRYT - co za imię! Życie. Szczęście.
Kto od dawien dawna wie, jak docenić moc jego? Naród chiński. Człowiek zwykły nie zrozumie… Kto mówi, że dla zwykłych on? Dla niezwykłych jest.
Wilgotno-szklisty, a w środku co? Nie staraj się, nie zobaczysz. A ta zieleń?! Przepych i rozmaitość samej zieleni tylko. Poszukasz cierpliwie, znajdziesz i niezieleń. Czerwień nawet - jeśli chcesz. I ostrzem może być , i smokiem. Filiżanką i rogiem obfitości. Czy zdobi? Ba… Twoje najpiękniejsze twarze wydobędzie i uwolni. Lecz! Żmudne jest szlifowanie jego.
Wysil się i cierpliwym bądź. Ocalić Cię może. I ocali, pozwól tylko…
BURSZTYN
kwiecień 5, 2008 on 8:47 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy
Na straganie sobie leży. Dużo tego. Nie spojrzysz nawet? Nie weźmiesz mnie? Jam BURSZTYN. Że topielec? A, no pokaż mi drugiego takiego, wysłonecznionego, a przez szmat czasu topionego i tężejącego. Łatwo nie było. Ale ta kropla nabrzmiała spłynęła w końcu. I zastygła. Kamień.
Zaborczy nie jestem. Czasem tylko mucha jakaś głupia i ciekawska - nieszczęsna - wpadła i zastygła ze mną. Że miód, myślała? A nie wiedziała nieboga, że miód - jest i tak - ma pecha kwaśnego? I po co lazła?
Niedźwiadka małego nikt jeszcze nie widział, a łasuch z niego wielki przecież. I niedźwiadka małego nie zobaczy nikt. Bo wszystko, co bezbronne takie, jak te misie, na łaskach specjalnych u mnie…
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress