Z CUDEM W KONTAKCIE

grudzień 21, 2009 on 2:24 przed południem | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Umordowany stróż poczciwina

Łamiąc zakręty przepisy ścina

Pędem za panią pełną jasności

Po raz kolejny zaczyna pościg

 

Pani Objawień w szal zamotana

W golfie sterczącym, z wełny barana

Ciskając przekleństw snop cudnie jasnych

Szuka podzianych rękawic krasnych

 

Kluczyk w podarku panom rabusiom

Gotów w stacyjce, kusi, by usiąść

Zostawia pani biegnąc myślami

Przed czerwonymi swymi butkami

 

Łask pełna oraz rąk – pełnych toreb…

Lśnieniem dotknięte zaczyna goreć

To, co u innych niełatwopalne.

Takie myślenie zwykłe, normalne

 

Kieszenie puste. Prawie. Gdzie klucz?

Siaty w pogardę!, torebka w pucz!

W bliskości akcie niemal intymnem

Znów lśnienie-wieniec z laurem i hymnem

 

O Alleluja!!!, Jasności chwała!!!

Wsiadła, zamknęła…, uff – pojechała.

Podparł się łokciem, zasiadł okrakiem

Może by inny i czmychnął rakiem…

 

Ten ciężkim gestem w szczycie mordęgu

Dzwoni do Ciebie: „Te, bądź w zasięgu.

Trzeba odsapnąć, znów jutro z trudem

Panią Objawień mus styknąć z cudem.”

ZACZ?

czerwiec 24, 2009 on 10:58 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Krokami przez środek wydmy

Niezgrabnie, nierówno, grząsko.

 

Mimo, że lekka, mimo , że wiotka

Ścieżkę śladami wyraźnie znaczy.

 

Na krótki czas, do podmuchu.

 

Plecy proste nie mówią

Weseli się? Myśli? Szlocha?

Zżyma się? Nudzi czy… ?

 

Opustoszały pejzaż…

Z lasem na horyzoncie.

ROZEMGLONA

czerwiec 15, 2009 on 3:15 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Z szarej mgły wyłoniła się cała

Owionięta po stopy szczelnie

I postacią swoją zebrała

Tuman trenu sunący mgielnie

 

W wilgnej sukni rankiem bielonej

Zjawiskowo sennie wzruszona

Słońca kadry drżąco pędzone…

Wiatr to sprawia, upał czy ona?

ROZ-KAPRYŚNIE

czerwiec 10, 2009 on 2:10 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Parsknęło świtem maków kępkami.

Podniósł się , skichał, zakręcił łzami

Tuż po śniadaniu, z koszenia trawy

Zapach fiubździurny złożony w nawy

 

W obiednią mocno rozpartą porę

Przygniotło ciężkiej duchoty worem

Tak, ze aż chcieć się zechcieć nie chciało

Niechcący aby – aby zagrzmiało

 

Zabłysło, gromło, w niebie zadrżeli

I z niezręczności wzięli wyleli

Wielgachny kubeł- znienacka  bachło.

Pod wieczór tęczy połową machło.

 

 

NIE-DO-PO-MYŚLENIA

czerwiec 10, 2009 on 7:01 przed południem | W OBRAZKI | Brak komentarzy

Zlepki gamonia-niby
Trochę jakby… mądrali
Ciut księżniczki zza szyby
Lecz ani grama lali

Plamki słońca na bruku
Włosy w krzak zaplątane
Nie wadzi nieco huku
Nie przeszkadza rozlane

Nie na baczność, na spocznij
Spokój w kolorze khaki
Coś z jędzy, coś z wyroczni
Chaos? I piękny taki???

MOC… PYSZNOŚCI:)

czerwiec 2, 2009 on 2:50 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Kopczyk serduszek, a jakże – czerwonych

A jakże – w białe szkło rozłożonych

Się przytulają – jakby wstydliwie?

Może ochłódłe w przeziernym szkliwie.

 

Z dwojga pucharów toast pachnący

Wznieśmy. A potem …

                                siebie płonących

W mroczno-świetliste obce przestrzenie

Do braku tchnienia…, na zatracenie…

MISSION IMPOSSIBLE?

maj 29, 2009 on 1:24 przed południem | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Mówią, za wcześnie na malinowe

Myślą, wariatka, pukają w głowę

A ona w nosie „mówią” i znika

Nie zapomniawszy nawet koszyka

 

Szepczą, czekają wielce zdziwione

Nie dowierzają. Tak, jak to one

Nie malinowy całkiem to dzień-

Szukać w chruśniaku. Maliny sen

 

Wychodzi z gąszczu trochę zmęczona

I … malinowo pokaleczona

W zapachu cała - malin, w koszyku-

Malin zieleni. No i po krzyku.

 

W RYTMIE BRZUCHA-TYM:)

maj 27, 2009 on 6:22 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Od wnętrza rozhuśtane okrągło,

Kołyszące okrągło na zewnątrz.

Jak wolnego zegara bimbanie.

I jak zegar zgłupiały czasami,

Okrągłości tak tempo wzmagają.

Przeplatają się ósemkami

Z maluteńkich dzwonków

Rozhuśtanym

Szelestem

 

Tak bezwstydnie nieśmiało

Wzbierają …, wzbierają…

A… OSTROGI?

maj 26, 2009 on 5:52 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


Zwyczajny dzień

Zwyczajny deszcz

Zwyczajna ulica miejska

Niezwykły… sen?

Niezwykły dreszcz…

I postać jakaś. Anielska?

Skąd! Sen za dnia?

I gdzieżby szła

Anielska postać? Taka?

Środkiem ulicy

W krótkiej spódnicy

I jeszcze na bosaka.

CHABROWA PANIENKA

maj 24, 2009 on 9:54 po południu | W OBRAZKI | Brak komentarzy


W niedojrzałym, spokojnym łanie

Zakola ścieżki złagodzonej

Od początku do brzegu

 

Znikające w słonecznym mrużeniu

Majaczące w serdecznym skupieniu

 

Że  pojawi się kropką odległą

I , że rękę uniesie wysoko

Z oddalenia , tak w mgnieniu

 

A ona…

Roześmiana, zarumieniona

Z wiechciem chabrów w objęciach

Strzępkach  zielska we włosach

Z niedojrzałego

Wyłania się

Tuż

Nastpna strona »

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress