Z ŻYCZENIAMI - czego tam se Aśćka winszuje :)

grudzień 1, 2008 on 7:41 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

 

Jest tylko jedna Ewka

Która nie spadła z drzewka

Wypadła Kozie ona

Ale! – nie spod ogona

Wypadła jej z amory

I wpadła do komory

Do jednej z komór dwu

Tak, jak to Ona – srrru!

I siedzi tam , bez mała…

( Z choinki się urwała???

Rozsiadła się okrakiem!)

Siedzi wieku ćwierć z hakiem :)

 

 

Dla sympatycznej Mademoiselle ( ach!, jakie to wykwintne…) Ewy od sympatycznej Mademoiselle ( i jakie, ach!- wyrafinowane…) Kozy - mucho, mucho …

 

 

 

http://wiesium.wrzuta.pl/audio/kF9sRbRjRJ/julio_iglesias_-_besame_mucho
Prawda, że ładne? :D

A STOPY UROSŁY

listopad 21, 2008 on 2:05 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy


Była taka chroma , mała

To w pułapkę się złapała

W niedomówień łapkę znaną

Dość powszechnie używaną

 

Wlazła małą stopą bosą

Gdy biegała ranną rosą

I łapała w garść motyle

Co na kłosku i na chwilę

 

Wygłodzona – nakarmiona

Zimno przyszło – otulona

Rosła se, a z nią wraz stopy

Gotowane na roztopy

 

Wielkich stóp się dochowała

To już przeszłość: chroma, mała

Co wywrotna jest i tyle

Ujdzie może jedną milę

 

Teraz sadzi siedem mil

W nic nie wpada – tak dla chwil

Łapki – jedną sporą stopą

Przydeptuje tak „na oko”

 

Niedomówień więc fortele

Rozstawiajcie przyjaciele

Gdzie zachwyty ”nie do wiary!”

I gdy nie żal na to… pary.

CZYJ POSŁANIEC, A CZYJ ZADEK ? czyli O POMYŁKACH NIELUDZKICH :)

listopad 20, 2008 on 11:54 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

Amor do strzału

Złożył się, skupił

Czasem już chybiał

I… się wygłupił

 

 

Cięciwę napiął

Oddech zatrzymał

Tak, jak uczyli

Nie raz się imał!

 

 

I po-le-cia-ła!

Prosto – jak miała!

Trafiła strzała!

W tylna część ciała … :)

 

 

Bo nie przewidział

Amor zezylec

Że cel wystrzału

Front zmieni w tylec :)

 

 

A wszak wiadomo

Strzała w pośladku

Wręcz nie pomaga

Mój miły dziatku

LOGIKI PROCENT 100

październik 18, 2008 on 7:59 przed południem | W POWAGA JEST TO... :) | 2 komentarzy


- To z czego ta pała?

- Z matmy.- i cisza.

- Z czego?

- Z kartkówki.- słowa , jak na lekarstwo.

- Z czego? – tak po jednym, po jednym i gdzieś się może dojdzie.

- Z funkcji kwadratowych.

- Rozumiem ( funkcje kwadratowe…???) . Masz jakiś zbiór zadań?

- Nie

- A ktoś ma?

- Nie wiem.

Jeden…, dwa…, trzy… Pomalutku, bez nerwów.

- A w książce?

- Co w książce?- oczy jasne z samym tylko zwyczajnym pytajnikiem.

- Czy zadania na temat funkcji kwadratowych są w twojej książce do matmy?

- Chyba tak. – No dziękować …, że chociaż chyba.

- A kto z klasy rozumie te … funkcje kwadratowe ? – o tak niech będzie, sprytnie… :D

- Nikt.

- Nikt – powtarzam dla porządku , bo bałagan się w głowie robi – Same pały były?

- Prawie. – jakiś sukces! Mogło być konsekwentnie „nie”

-To co to jest to „prawie”?

- Jeden koleś dwa, a kolesiówa trzy.

Wow! No to pogratulować uczycielowi!

- To…, może byście tak całą klasą poprosili nauczyciela…

- To pani jest. – przerywa.

- Dobra, pani. To poproście panią, żeby wytłumaczyła wam jeszcze raz.

- Będzie nam tłumaczyła. We wtorek. - Sam dodał :D , bez pytania sam powiedział kiedy…???!!! :D

- Synu nadobny, nie można było tak od razu? A nie na końcu samym?

- Pytałaś od początku.

No i masz go. Po kimś on to musi mieć :D

OT…, TAKI :)

październik 18, 2008 on 7:33 przed południem | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

- Oj! Pomidorek mi spadł na podłogę… To nie szkodzi?

- Nie szkodzi.

- A słyszałaś, jak ciapnął? :)

ŚWIECĄCE STOPY :)

lipiec 9, 2008 on 7:39 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | 5 komentarzy

Na parkingu pani stawia autko. Coś się grzebie z wyjściem, jak to pani. Torebeczka, okularki, kabeleczki od czegosić tam… i inne takie. Podchodzi coś niepewnie młodzieniec ku niej. Ku autku właściwie. Zaskoczony ciut, że się drzwiczki odemkły z nagła. To i w tłumaczenie się uderza, że taki ciekawski taki czy jaki?

- A, bo to myślałem, że stopy się pani nie świecą.

Pani gały wybałusza. Zerka ukradkiem oko zapuszczając za zadek swój, stópkę dla lepszej wygody widzenia lekko odsłoniwszy.

Młodzian nie gapa, podchwytuje to ukradkowe oko.

- Aaaa, bo widzi pani! Jest takie wierzenie ludowe, że jak się aniołom stopy nie świecą, to kicha! Nie anioł to był - kiej stopy ma nieświecące :)

Pani coś kapować się stara, nadąża, bo się stara :) A młodzian niezmięszany rzecz zamyka:

- Wszystko w porządku. Zdawało mi się tylko. Pani stopy się świecą.

I poszedł sobie…

MÓWISZ - MASZ

czerwiec 19, 2008 on 9:24 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

Jest pytanie – jest odpowiedź.

„Spokój” żaden - co się zowie.

Jak nie spokój to, to co?

No… nie-pokój :) , otóż to!

Niespokojne są godziny…

Ktoś zapyta o przyczyny?

Na to, to odwagi trzeba

Takiej, co to sięga nieba…

NIE? GRZEC(S)ZNE PUKANIE

czerwiec 19, 2008 on 8:53 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

Puk, puk…?! Co to, co to? Gość spóźniony a niezapowiadany? Podróżny zabłąkany? Czy jeszcze jakie licho inne , co koniom grzywy … zaplata czy plącze? I jak jemu było – lichu temu? Już dzień który i noc takoż, a przypomnienie nie nadchodzi w czas. Albo to nie czas jeszcze…

To co z tym pukaniem? Że gość – uchowaj Boże :) ? No , skądże , o porze takiej. I – a gdzie tam, jaki gość znowu. Goście, to są ludzie dobrze wychowane i po pierwsze primo, to się anonsują zawczasu, żeby dać szansę gospodarzom na … pokaz gustowny :) , a podróżny zbłąkany to trafi …, gdzie będzie chciał to trafi, a o tej porze, to on inne ważne ma załatwienia z pewnością.

Pukanie młoteczkiem to jest o porze…, a jeszcze przyzwoita, aha! W mięsko , co się strawą stać może przy ociupince pomyślności. Na deseczce mięsko.

Popukać, popukać… W głowę się puknąć :) Jak nie za późno. A jak za późno w głowę, to w co się puknąć, a? Pytanie zasadnicze i zasadne . Pukać to się było…, oj dawno, dawniej jeszcze. Czasy to takie, że górale najstarsi pamięcią nie sięgną. Ani na palcach, ani z drabiny. Co im poradzić…? Jak są takie niepamiętliwe - strata ichnia i okrutna. A kto pamięcią … grzeszy, to mu się to grzechem pamiętania odpłaca :) A, że grzech – wiedza to powszechna – strawa smakowita nader, to i… grzeszmy! Bez pamięci i ku pamięci i jak komu tam wygodniej :)

Strawa grzeszna… strawa …co to było z tą strawą…? Mam! Kotleciki… miały być… strawne…? :) Jeszcze nie przepadło może :)

A CEPEM! A GRABIAMI!

czerwiec 7, 2008 on 11:36 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

Wzięła no ja temata takiego pod rozwagie: a jakby tak po kulasach posturchać, to co? A moze by po parku, po parku – torebecko. Po jakim parku? Toć ze - po karku! No i mas ci, torebecko , torebecko, a tu sie i pomadka poturlała. A tania to ona nie była. A ładna… to ona tes nie była. Ale za to zdrowotna… to ona tes nie była. No i niech turla sie, jak se tak kce. A spilki sie wzieni połamali- o! A spasowane byli !?, ino, ze tes nie bardzo zdrowotne…, takie jakiesik , no zdrowne nijak nie som, nie byli znacy, bo tes się poturlali.

Torebko to niezabrdzowato, a i wylatajo rózne takie… Grabiami, grabiami, albo cepem ku pamienci!!! Lij, lij i się nie pytoj! Bo z pamiencio to, oj kruchusieńko z nio, niedobze, niedobze… kolesterol sie zre, to i pamienć jus nie ta… Zara! Cepem! Grabiami! A gdzie ja tu grabie w samym środecku miasta wielgiego! O! Cepem – to całkiem co innego. Z cepem to, a juści takiej zawerencyi nie bedzie, znajdzie się jaki, znajdzie… :D

Pomysłodawco miły :) (Iza.G.)- niechaj Ci tam :D

KASKI DWA

czerwiec 7, 2008 on 11:35 po południu | W POWAGA JEST TO... :) | Brak komentarzy

Znaleźli sie dwa kaski. A straszyli już co poniektóre, że zabawa będzie, ale rozgoniona! Ale się znaleźli w czas. Toż to radość przeogromna! Bo sie zgubili, a nowe byli. Żałość i smuteczek – przeokrutne oba byli. Ale znikli wzieni, znaczy kaski prześliczne byli, a znaleźli się, a nie tamte ponuraki się znaleźli, co ich nikt nie szukał – no żesz z tej radości to pomieszania dostać nietrudno. Doprawdy!!! A pojąć, to czy to tak trudno?! Bo kaski znalezione – nowiusieńkie, ni zadrapki jednej- oglądnięte ze stron wszystkich. I błyszczące obadwa. Ino dzie one podziewali się czasu tyle, a? Toć szukała, pomocy wołała- i nic. Kamień, kaski znaczy – we wode. Ale suche jakieś , to musi nie we wodzie one byli… Chyba, że… położył kto miłosierny… Idzie, patrzy - dwa kaski we wodzie leżo na dnie… i czego tam leżo? Myśli se tak se idąc , a co one tam robio we wodzie? Kaski we wodzie … , toż dziwne takie, gorzej  dziwne,  niż góźdź żelazny na drodze! To se pomyślał – ot jaki myślący sie trafił – a… wezne i .. na słoneczku położe, wyschno może, to i się komu przydadzo. Toć wyschli i przydali się, jak w sam raz! :D

Naści, pomysłodawco (Iza.G) : alleluja, abo coś :D

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress