NIE-MOC SŁOWA

sierpień 8, 2008 on 4:32 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

Powtarza se człowiek – mantrę – jedno zdanie

I w koło…, i w koło …, i w koło…

Jeśli ze sto razy popatrzy se na nie

Wyciągnie go ono z przepastnego dołu?

Powtarza se drugi – mantrę - inne zdanie

I jeszcze…, i jeszcze…, i jeszcze…

Jeśli tysiąc razy popatrzy se na nie

Zmieni słowem suszę w życiodajne deszcze?

Jeszcze inny mówi – mantrę – takie zdanie

To ona… , to ona…, to ona…

Uwierzy w treść mantry nim popatrzy na nie?

Powie tylko raz?Czy koło miliona?

IGŁĘ W STOGU SZYBCIEJ BĘDZIE

sierpień 8, 2008 on 11:27 przed południem | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

Gdzieś podziały mi się z róży okulary

Próżno szukać w płaszczu, próżno i w surducie

Buty też zgubione, gdyby szukać w bucie

Jakieś stoją w kącie, ale nie do pary

Szukaj, szukaj, nie przestawaj szukać…

 

Ktoś pozbierał gwiazdy wszystkie do imentu

Ścieżkę bodaj krzywą - szans nie widać żadnych

Po omacku – fiknąć w puchy dołów zdradnych

Słupem , niźli trafić w sieć gęstą zamętu

Szukaj, szukaj, nie przestawaj szukać…

 

Zrobili tytuły na szukaniu w całym

Niech no znajdą , mądre , całe w dziurze czarnej

Nie znajdą , bo nie ma okruszyny marnej

Pozbierane wszystkie, w puzdereczku małym.

Szukaj , szukaj, nie przestawaj szukać…

 

BEZ OBCASÓW

sierpień 7, 2008 on 10:04 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

 

 

Świeże rano, po deszczu

Kieckę czas ubierać

Ptaszki cudnie coś wrzeszczą

Sukienka uwiera

 

Łyk herbaty w pośpiechu

Kęs…?Powietrze zabiera

Stopy bose – dla śmiechu

But z obcasem- nie teraz

PROŚBA DO ANIOŁÓW

sierpień 7, 2008 on 9:23 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

 

Sfrunęły anioły, skrzydła zakurzyły

Leciały szmat drogi, widać się śpieszyły

I patrzą, i kręcą – zdziwione – głowami

Jak można tak, ludzie, bez walki? Co z wami?

A można li walczyć z wolą Opatrzności?

W szranki stawać z losem, grabić cudze włości?

Posmutnieli anieli. Gapią się bezradnie.

Co któremu, ukradkiem łza na pióro spadnie.

Nie płaczcie anioły. Skrzydła, proszę… w górę

Niech poleci który, sprawdzi, co za murem

Niech zaniesie… żab rechot…, zapach …, byle co

Iskrę żywą –  rozpali suchej trawy źdźbło…

 

ŻABY BABCIA - WĄSY MIAŁA

lipiec 21, 2008 on 8:47 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy


Tchórza-stwarzanie? - przy o lico dbaniu, że się wypaczy…

Lekka-duszność? - przy balonika nadmuchiwaniu…

Pyszałka-watość – się wymyśliła taka, że głupocie cudzęcej w sukurs idzie? I głupocie, i nierozsądkowi. I obłąkańczej myśli też - mało równo zważonej. Co jej się tak zwyczajnie nie da. Bo toto się zatchnie, zakrztusi i latać po polach będzie w kiecuni podkasanej wstydu nie mając…

Deszcz sobie chlupał, siąpił, chlapotał…

I tak z deszczu tego siedmiobarwnym mostem - szlus! Wprost pod …?

 

Co-to-jest???

Może to wodospad tylko. Żeby.

NIC PO OSTROGACH

lipiec 21, 2008 on 6:03 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

Jeśli podchodzisz blisko,

Nie rozbieraj się całkiem.

„Kamień z serca” jakiegoś

Spadnie ci wprost na stopy

Bose


KOZY DWIE, CZY JAKOŚ TAK :)

lipiec 18, 2008 on 11:12 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

 

 

Poszła koza do doktora

Bo myślała, że jest chora

Doktor ją zbadał, miechem podmuchał

Zajrzał do gardła, zajrzał do …

 

Hej, halo, ejże

I co tam jeszcze

Bajki pomylić

Starczy pół chwili

 

Z czymś ty tutaj , kozo miła

Z czym żeś do mnie tu przybyła?

Kręci, wierci i zatyka?

Ten przypadek u chomika

Miałem wczoraj, może wcześniej…?

Wziął, nałykał się czereśni

Łykał całe i z pestkami

Zapił – to tak między nami

Kwartą ciut zsiadłego mleka

Zagryzł śledziem – i narzeka!

Przyznaj kozo – na pastwisku

Czym napasłaś swe brzuszysko?

Kozi łeb opadł ze wstydem

Oj, doktorku, już se idę

Co od czego – jużem doszła

Łeb zadarłszy – w szkodę poszłam

Tam nażarłam się bez tołku

Co zmieściło się w podołku

Smaków różnych – wszystko weszło

Między nami – już mi przeszło

 

Oto opowiastka taka

Jak się kozie stała draka

Kozie – koleżance kozy

Co ją w lato naszły mrozy.

 

 

WOREK ZŁUDZEŃ

lipiec 18, 2008 on 10:45 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

 

 

Kupił człek opasły worek

Na bazarku, w zeszły wtorek

Wtorek to był bardzo zeszły

Po nim wtorki inne przeszły

 

Wór wyglądał na bogaty

Chociaż miał na sobie łaty

O sam worek wszak nie chodzi

Jeno o to, co w nim siedzi.

 

Pierwsza rzecz – rozwiązać sznurek.

Się udało, choć pod górę

Druga- zajrzeć, co tam w środku

By nie było, jak o kotku

 

Radość wielka, widać bowiem

Że bogactwa całe mrowie

Wór głęboki, to i będzie

Uciech, szczęścia – co zasiądzie

 

Cieszył się wielce człeczyna

Aż tu dziwność się zaczyna

Co najlepsze – z wierzchu było

Wzięło się i pokończyło

 

Dziwność – tombak to, czy co to?

Niemożliwe – to nie złoto?

A co jest na samym dnie?

Same plewy mości panie?

 

 

ROZWAŻANIA Z DOLIN… POPRAWIONE?

lipiec 18, 2008 on 10:32 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy


„A wróżka patrzy w szklaną kulę i mówi …”

Najpiękniejsze w życiu są chwile złudzeń. I jeszcze sny. Niektóre.

 

 

 

Słowa ubrać w złudzenia

Złudzenia ubrać w słowa

Obraz świata się zmienia

Tworzy ścieżki od nowa

 

Drogi to kręte, z kamienia

Choć porośnięte kwieciście

Celu nie poznasz z imienia

Ochronią je kwiatów kiście

 

 

Jak się nie zgubić w podróży?

Jak się o mapę postarać?

Może rysować? To wróżyć…

Kabałą przyjdzie się parać…

 

 

 

OBŁĄKANA CZY WRÓŻKA ?

lipiec 18, 2008 on 9:11 po południu | W Z SZUFLADY SIĘ WYSYPAŁO | Brak komentarzy

 

Słyszy słowa, co nie padły.

Czy to znaczy, że ich nie ma?

Ktoś odprawia tajne modły

Na ostatnim skrawku nieba…

 

Widzi dziwolągi - znaki

Patrzy na coś, co nie było?

Kreskę ktoś postawił wspak

I znaczenie się zmyliło.

 

Sensu w kłamstwie wypatruje

Jeszcze chwila – znajdzie sens

Z piasku bicz?! Pałac zbuduje!

Odda klucz za jeden pens.

 

Obłąkana Wróżka – Naiwność

 

 

 

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress