<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>OPAL</title>
	<atom:link href="http://www.pokrywka.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pokrywka.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 Nov 2011 17:08:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
		<item>
		<title>W WIGILIĘ CODZIENNOŚCI</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/11/06/w-wigilie-przyszlosci/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/11/06/w-wigilie-przyszlosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2011 16:56:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=592</guid>
		<description><![CDATA[Na białym śniegu ślady kuropatw, W nocy dziś nie sypało. Popchnięty słońca szturchnięciem opadł Cień, co zasłaniał cudne widziadło. Schody szerokie jak drzwi stodoły Dwa, albo trzy na werandę Pachnącą lasem, bo z całkiem gołych Desek urody sękato-hardej. Stół przyciężkawy &#8211; na nim orzechy, Jabłka &#8211; za róg schowany, Chłodem wieczoru rozliczyć grzechy pled czeka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na białym śniegu ślady kuropatw,<br />
W nocy dziś nie sypało.<br />
Popchnięty słońca szturchnięciem opadł<br />
Cień, co zasłaniał cudne widziadło.</p>
<p>Schody szerokie jak drzwi stodoły<br />
Dwa, albo trzy na werandę<br />
Pachnącą lasem, bo z całkiem gołych<br />
Desek urody sękato-hardej.</p>
<p>Stół przyciężkawy &#8211; na nim orzechy,<br />
Jabłka &#8211; za róg schowany,<br />
Chłodem wieczoru rozliczyć grzechy<br />
pled czeka, fotel trochę bujany.</p>
<p>Pan Zdzich, listonosz z torbą przez ramię,<br />
Gest pozdrowienia z daleka,<br />
Mija i znika w szumiącej  trawie.<br />
Wieści od świata już mam, nie czekam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/11/06/w-wigilie-przyszlosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZCZYPTA MIGDAŁOWEJ ŁUPINY</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/10/09/szczypta-migdalowej-lupiny/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/10/09/szczypta-migdalowej-lupiny/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Oct 2011 13:08:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=588</guid>
		<description><![CDATA[Migdałowo otumanił się czas. Świat jesienią Wziął w posiadłość zapachem, porozpalał, zrumienił. Przyczajony, rozpuścił poskrywane gdzieś moce, Intrygował, rozdrażniał, wachlarz zdarzeń roztoczył. Prócz zmysłowych pomieszań pochłanianych, omamił. Rozsmakował goryczką kawy łyk z migdałami. Porozczulał pół na pół, lubieżnością troskliwie, Zmatowioną chropawość wschodem wiary rozszkliwił. Jesiennego, gdy czasu pół łyżeczki zabraknie , Pozapada w głąb śnieżny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Migdałowo otumanił się czas. Świat jesienią<br />
Wziął w posiadłość zapachem, porozpalał, zrumienił.<br />
Przyczajony, rozpuścił poskrywane gdzieś moce,<br />
Intrygował, rozdrażniał, wachlarz zdarzeń roztoczył.</p>
<p>Prócz zmysłowych pomieszań pochłanianych, omamił.<br />
Rozsmakował goryczką kawy łyk z migdałami.<br />
Porozczulał pół na pół, lubieżnością troskliwie,<br />
Zmatowioną chropawość wschodem wiary rozszkliwił.</p>
<p>Jesiennego, gdy czasu pół łyżeczki zabraknie ,<br />
Pozapada w głąb śnieżny chęć do życia. Bez łaknień<br />
Pozostanie w niewoli już na zawsze uśpiona.<br />
Zamarzanie nie boli, tak przyjemnie się kona.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/10/09/szczypta-migdalowej-lupiny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CIERPLIWOŚĆ</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/10/03/cierpliwosc/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/10/03/cierpliwosc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2011 16:00:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=585</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze jeden łyk, jeszcze łyk, Żeby stępieć do marnej reszty. W kącie stawiam żal, złość i krzyk, Obok stare, zdarte podeszwy. I do Ciebie głodne pretensje Duszę, palę, topię, rozrywam, Że pachnące, białe hortensje Ktoś w zastępstwie ponadużywał. Że w zimowym, śnieżnym ogrodzie Rozgartałeś dłońmi kominek Na jutrzejszy ranek. Na &#8220;codzień&#8221; Zasiewaleś w chleb oziminę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze jeden łyk, jeszcze łyk,<br />
Żeby  stępieć do marnej reszty.<br />
W kącie stawiam żal, złość i krzyk,<br />
Obok stare, zdarte podeszwy.</p>
<p>I do Ciebie  głodne pretensje<br />
Duszę, palę, topię, rozrywam,<br />
Że pachnące, białe hortensje<br />
Ktoś w zastępstwie ponadużywał.</p>
<p>Że w zimowym, śnieżnym ogrodzie<br />
Rozgartałeś dłońmi kominek<br />
Na jutrzejszy ranek. Na  &#8220;codzień&#8221;<br />
Zasiewaleś w chleb oziminę.</p>
<p>Nie mów do mnie: dobra, cierpliwa,<br />
To są brednie niezdrowej pychy.<br />
Pusto już, a ciągle ubywa.<br />
Lepiej wznieśmy za nic kielichy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/10/03/cierpliwosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZARNA MORWA</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/09/20/czarna-morwa/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/09/20/czarna-morwa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Sep 2011 19:02:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[ARCHIWUM]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=581</guid>
		<description><![CDATA[W bogatym cieniu morwy Znajdujesz mnie Księżycem uwiedzioną. Aureolki owoców W chłód nocy Obiecują zasłonę. Co za mrok! Świetlikowe Rozjarzenie Przez dziurawość korony Na arenie pod morwą. Co za mrok, Świetlikowo gaszony.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W bogatym cieniu morwy<br />
Znajdujesz mnie<br />
Księżycem uwiedzioną.<br />
Aureolki owoców<br />
W chłód nocy<br />
Obiecują zasłonę.<br />
Co za mrok! Świetlikowe<br />
Rozjarzenie<br />
Przez dziurawość korony<br />
Na arenie pod morwą.<br />
Co za mrok,<br />
Świetlikowo gaszony.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/09/20/czarna-morwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z ODDALI CZASU</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/09/11/z-oddali-czasu/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/09/11/z-oddali-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Sep 2011 20:45:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=575</guid>
		<description><![CDATA[Słowa&#8230;, to takie ulotne, W gestach skryte znaczenia. Gra oddech niczym grzechotnik Na wspomnienie wspomnienia. Noc pomrukiem zwabiona Łasi się nonszalancko, W zwojach ciszy welonu Stracona arogancja. I Twoja byłam cała Od zmierzchu po brzask jutrzni. Niech noc by jeszcze trwała, Niechby&#8230; kiedyś odpocznie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słowa&#8230;, to takie ulotne,<br />
W gestach skryte znaczenia.<br />
Gra oddech niczym grzechotnik<br />
Na wspomnienie wspomnienia.</p>
<p>Noc pomrukiem zwabiona<br />
Łasi się nonszalancko,<br />
W zwojach ciszy welonu<br />
Stracona arogancja.</p>
<p>I Twoja byłam cała<br />
Od zmierzchu po brzask jutrzni.<br />
Niech noc by jeszcze trwała,<br />
Niechby&#8230; kiedyś odpocznie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/09/11/z-oddali-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAŹ</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/08/13/paz-ksiezniczki/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/08/13/paz-ksiezniczki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Aug 2011 19:06:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=568</guid>
		<description><![CDATA[Upić bym się chciała tak bardzo, Ze zrozumiesz, czym drżą moje ręce. Podstępnie ululać swoją hardość, Rano z kacem się minąć w łazience. Swoich słów nie pamiętać , ot pustka, Przeświadczenie mieć tylko niejasne, Że ten motyl, co mi usiadł na ustach Brzegiem snu dziś odfrunie do jaskiń.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Upić bym się chciała tak bardzo,<br />
Ze zrozumiesz, czym drżą moje ręce.<br />
Podstępnie ululać swoją hardość,<br />
Rano z kacem się minąć w łazience.</p>
<p>Swoich słów nie pamiętać , ot pustka,<br />
Przeświadczenie mieć tylko niejasne,<br />
Że ten motyl, co mi usiadł na ustach<br />
Brzegiem snu dziś odfrunie do jaskiń.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/08/13/paz-ksiezniczki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŚWIATŁO W PRYZMACIE</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/07/31/zabajone/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/07/31/zabajone/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Jul 2011 23:48:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=565</guid>
		<description><![CDATA[Tak jednostajnie pada. W zakamarkach czai się. Zdrada? Nie zdrada to. Niepokoje, O wiosny, lata, jesienie, Że głupi przypadek zmieni, Zamknie księgę na stronie, Tej przedostatniej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak jednostajnie pada.</p>
<p>W zakamarkach czai się. Zdrada?</p>
<p>Nie zdrada to. Niepokoje,</p>
<p>O wiosny, lata, jesienie,</p>
<p>Że głupi przypadek zmieni,</p>
<p>Zamknie księgę na stronie,</p>
<p>Tej przedostatniej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/07/31/zabajone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>REMONT</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/07/22/remont/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/07/22/remont/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 08:55:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=562</guid>
		<description><![CDATA[Wróżę z wąskiej bruzdy na ścianie I ze zmarszczki na Twoim policzku. Rzucam czar: niechaj się stanie, Zgiń, przepadnij maro prześliczna. Nimfy błotne blado-niebieskie Wspominają z bagien rozkosze, Twoich ramion spragnione jeszcze, Wiotkie ciała kładą na nosze. Na tych błotnych grałeś w pejzaże Wyrysowane z błękitów, Mocnym śladem wdeptane od wrażeń, Twoich tam, zdrapuję z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wróżę z wąskiej bruzdy na  ścianie<br />
I ze zmarszczki na Twoim policzku.<br />
Rzucam czar: niechaj się stanie,<br />
Zgiń, przepadnij maro prześliczna.</p>
<p>Nimfy błotne blado-niebieskie<br />
Wspominają z bagien rozkosze,<br />
Twoich ramion spragnione jeszcze,<br />
Wiotkie ciała kładą na nosze.</p>
<p>Na tych błotnych grałeś w pejzaże<br />
Wyrysowane z błękitów,<br />
Mocnym śladem wdeptane od wrażeń,<br />
Twoich tam, zdrapuję z sufitu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/07/22/remont/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PRZYKROŚĆ I SMUTECZEK</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/06/16/przykrosc-i-smuteczek/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/06/16/przykrosc-i-smuteczek/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 22:09:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=558</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj poszłam spać bez Ciebie, Nie mam miejsca w swoim niebie, A i niebo niebne mało, Zazgrzytało, nie zagrało. Gdzie jest w Tobie ten, co słucha? Brak mi ciut żywego ducha, Do poduszki martwej szepcę: Przyjdzie jutro, będzie lepsze.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj poszłam spać bez Ciebie,<br />
Nie mam miejsca w swoim niebie,<br />
A i niebo niebne mało,<br />
Zazgrzytało, nie zagrało.</p>
<p>Gdzie jest w Tobie ten, co słucha?<br />
Brak mi ciut żywego ducha,<br />
Do poduszki martwej szepcę:<br />
Przyjdzie jutro, będzie lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/06/16/przykrosc-i-smuteczek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OGRODY</title>
		<link>http://www.pokrywka.com/2011/06/05/ogrody/</link>
		<comments>http://www.pokrywka.com/2011/06/05/ogrody/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 17:37:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jola</dc:creator>
				<category><![CDATA[BEZ-MIARY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pokrywka.com/?p=556</guid>
		<description><![CDATA[Różany Wiosna, taka dość późna, a może wczesne lato? Zieleń aż kipi, przelewa się z powierzchni do głębi. Między zielenią białe i herbaciane z dyskretnym oczekiwaniem i purpurowe, aż krwiste boleśnie od pragnień. W południa grząskim cieple czas zawisł, oddech łapie z trudnością, lekkie powiewy wiatru znikąd donikąd muskają i drażnią. Mierzyć się chcą chełpliwie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Różany</p>
<p>Wiosna, taka dość późna, a może wczesne lato? Zieleń aż kipi, przelewa się  z powierzchni do głębi.  Między zielenią białe i herbaciane z dyskretnym oczekiwaniem i purpurowe, aż  krwiste boleśnie od pragnień. W  południa grząskim cieple czas zawisł, oddech łapie z trudnością, lekkie powiewy wiatru znikąd donikąd muskają i drażnią. Mierzyć się chcą chełpliwie z czułością Twoich rąk. Wiatr, co on wie, próżniak, o czułości&#8230;  Nie widział i nie usłyszy takich dotknięć, których namacalność  powstaje między Twoją a moją myślą nieuchwytną.<br />
Za drzwiami, o wieczora porze, gdy księżyc daje znaki subtelne zza chmury skłębionej od  żądz powstrzymywanych, półmrok się skrada. W marzeniach odwiecznych chce być świadkiem  spełnienia.<br />
Od gorąca słonecznego, czy to od przelewu zieleni  pomieszanej z herbatą i purpurą, czy może pragnień naszych niepokojąco-rozżarzonych, we wnętrzu zapachniało zmysłami.  Każdy strzęp wdychanego powietrza nasycony jest wonią  róż dzikich i tęsknoty za wyłącznością spojrzenia, dotyku, wyłącznością lędźwi  wulkanem  buchających od dna samego aż  do szczytu. I tęsknoty za jedyną we wszechświecie wyłącznością ukołysania.</p>
<p>Zielony</p>
<p>Od świtu przeglądającego się w lustereczkach wody usadzonych gęsto a nabrzmiale, tknąć tylko, a zleją się zebrane ku sobie strugą błądzącą&#8230;; od świtu tego  zmierzchania wyczekujemy. Drobnych myśli kropelki pochłaniane suchym gruntem zachłannie, w  urodzaj z pęczniejących ziaren wolą własną swą wykiełkować by  i wzrosnąć mocą zieleni soczystej pędami.<br />
Ciepłem południa nakarmiona, upojona smakiem płynącego zewsząd przedwieczoru, wyłuskuję i zgarniam porozpierzchane drobinki, które od Ciebie w podarunkach dnia długiego dostałam nierozmyślnie.<br />
Przywołane imieniem z oddali, otwierają się wrota Twoich ramion, zanurzają się  dłonie w  łaknień pomieszaniu. Czerpię z Twych źródeł i oddaję Ci w przepełnieniu  prawami natury odwiecznej  naczyń połączonych.</p>
<p>Burzowy</p>
<p>Noc, jeszcze niepewna taka, powściągliwa. Suknia granatu przeziernego osłania kuszące jej obrazów kształty. W gęstwiny cieniu namacalna, nieuchwytna w polany, jasności plamy, umykając. Budzi i zagarnia połami szat uroki dniem uśpione. I zabiera je z sobą. W strony niepokojące zmierza, co burzy dalekiej głosami się odzywają. W nieokiełznanych rozkoszy stronę. A wabią, a wołają.<br />
Chodź, pokażę Ci  noc w tańcu z wichrami, jej suknie niecierpliwie zrywają. Zobaczysz nagości pełnię. Chodź, błysk usłyszysz rozpruwający na kawałki niebo, nim gromami opadnie. Poczujesz wilgne preludium nim obfitością spłynie na Twoich bioder rozkołysanie. Chodź…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pokrywka.com/2011/06/05/ogrody/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

