NA KOLANIE ZE ŚWIATA PISANIE…

 

 

 13.03.2009

Unanswered Letters

Gdybym wtedy zapytała, dlaczego ten niepokój w oczach, krzyk jakiś w nich zamknięty, sto słów a może tylko dwa…

Gdybym wtedy zapytała, dlaczego Twoje dłonie drżą, gdy dotykają mojej twarzy i skupienie w Twojej jakby uczyła się każdego skrawka mojej na pamięć…

Gdybym wtedy zapytała, dlaczego ramiona boleśnie obejmują jakbym upaść miała…

Gdybym wtedy zapytała czy chcesz być całym moim światem…

Gdyby wtedy strach nie był tak silny… gdybym zapytała…

23.02.2009

Cholerny rok świstaka

No jak bony dyny znowu to samo, to samiuteńko, że nie do wiary aż normalnie.
W zeszłym roku o tej samej porze ryczałam kopnięta w dupę z rozmachem aż się normalnie zatoczyłam a miałam Dublin zwiedzać, w tym samym czasie, i to co do dnia właściwie, miałam również 5 dniowy urlop i żegnałam robotę (z tą tylko różnicą, że w tym nie mam spokoju bo nie wiem czy się przywitam z nową), niech to ch… spali !!!

A przecież miało być tak pięknie, narty w Czechach, weekend w Amsterdamie, lato na Ukrainie – do jasnej Anielki sama przecież tego nie wymyśliłam !!!!!!!!!!!!!

Won wszyscy ode mnie!!!

I zapamiętaj sobie raz na zawsze zakuta pało, że dreams never come truth!!!

 

 

 

23.02.2009

O szczęściu

Szczęście jest emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. odczuwać szczęście oznacza:

(chwilowe) odczucie bezgranicznej radości, przyjemności, euforii, zadowolenia, upojenia,

(trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego

Trzeba tu zauważyć, że są to aspekty rozdzielne.

 

 

Wikipedia

 

 

Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze.

Stanisław Dygat

 

 

Jeśli chce się być szczęśliwym, nie wolno gmerać w pamięci.

Emil Cioran

 

 

Chciano za szczęściem rozpisać listy gończe, ale nikt nie umiał podać rysopisu.

 

Wiesław Brudziński

 

 

Im większe szczęście, tym mniej należy mu ufać.

Tytus Liwiusz

 

 

Szczęście (ang. Happiness) - potoczne określenie samopoczucia Pokémonów w grach, od którego zależy wiele czynników, na przykład ich skłonność do walk za trenera, sposób ich ewolucji, oraz wartość emocjonalna.

 

Wikinezka

 

Szukałam w życiu szczęścia
I myślałam, że to znaczy
Być pijanym we mgle
Głowę w chmurach mieć
Ale to nie było szczęście
Tylko skacowany sen

 

Agnieszka Chylińska

To jak w końcu będzie ?…


23.02.2009

W spodniach czy w sukience …

http://www.youtube.com/watch?v=lTajDFYrV60

 


 

23.02.2009

Spoza nas (wiersz z banałem w środku)

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas

 

ks. Twardowski

http://www.youtube.com/watch?v=nBgE2jOgJYc

 

 

23.02.2009

 

Poczekaj

Nie wierzysz - mówiła miłość
w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
że zanudzisz talentem
że z dwojga złego można wybrać trzecie
w życie bez pieniędzy
w to że przepiórka żyje pojedynczo
w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem
w zmarłą co żywa pojawia się we śnie
w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku
w najlepsze najgorsze
w każdego łosia co ma żonę klępę
w niebo i piekło
w diabła i Pana Boga
w mieszkanie za rok

Poczekaj jak cię rąbnę
to we wszystko uwierzysz

 

 

Ks. Twardowski

 

 

 

15.02.2009

Kilka słów i tyle…

Znowu jestem chora, zaziębiona na 100 fajerek, smarkam, pociągam, kicham, prycham, ledwo żyję.

Dziś te porąbane walentynki, w dupie to mam….niby.

Dostałam kartkę od D., żadną miłosną, zwyczajnie miłą, na wesoło, bez głupich podtekstów, taka która mówi jedynie - pamiętam o tobie. Były na niej dwa całujące się pingwiny, aż stopniał pod nimi lód i napis - gorących pocałunków w walentynki. Napisał wierszyk, tzn. wziął gotowy, ale to nic, było tam mniej więcej, że od początku znajomości w moim sercu ciągle gościsz i tak będzie już do końca, bo to rzecz nieustająca i miłych chwil w walentynki - coś takiego. Zrobiło mi się naprawdę miło, podziękowałam i życzyłam też miłych walentynek. Potem zrobiłam dwa prania, piję teraz kawę. Uwielbiam białą kawę w sobotnie przedpołudnie, smakuje jak żadna na świecie. Niepotrzebnie przeczytałam Jego smsy, bo zwyłam się nagle jak wariatka, aż się osmarkałam do pasa. Jedyny z tego plus, że nos mi się odetkał, bo był zacementowany na amen.

Od rana okropna śnieżyca, sypie i sypie. Ostatnio, tzn. w tym tygodniu, miałam dwa sny “w temacie”.

1) wcześnie rano budzi mnie mój tata - mam wstawać bo ślub przecież, wstaje, zaspana, nie wiem o co chodzi ale jak ślub to ślub, latanina, ganianina, moja mama, jakieś ciotki, dawno nie widziane koleżanki, wszyscy już wystrojeni, tylko ja w piżamie, rozczochrana, myślę, że musze się wykąpać i coś zrobić z włosami bo skandal, ciągle myślę kto wyprowadzi psa skoro wszyscy tacy zaganiani, z tyłu głowy czuje że to mój ślub ale nie pytam, mama podaje mi suknie ślubną, na to ja że już takiej sukni nie mogę włożyć, bo to drugi ślub, na to mama - no tak, racja, to w czym idziesz?, potem koleżanka jeszcze z ogólniaka nie widziana 500 lat składa mi życzenia, zaczynam myśleć - nie ma rady kuźwa to mój ślub, matko boska On o tym nie wie, a ja zamówiłam ślub, żadna restauracja nie zamówiona, nic, pies nadal nie wyprowadzony, i najważniejsze - On się nie zjawi bo nie wie nic o ślubie, zresztą przecież odszedł to jak? Tyle pamiętam z tego snu.

2) to właściwie tylko jedna scena - zwiędnięta aż do ziemi przygięta od zwiędnięcia orchidea, którą od niego dostałam.

Tyle.

 

 

15.02.2009

Nie wiem jak będzie …

http://www.youtube.com/watch?v=0Sf1kATRke4&feature=related

 

 

14.02.2009

Pocałunki…

Czerwone światło słońca

Powoli schodzi w dół

Niebo jest wszystkim co widzę

Nigdy się nie kończy

Wiatr bawi się z liśćmi

Pogoda się ochładza

Ale jak długo będziemy wierzyć

Miłość się nie zestarzeje

W podróży w głąb serca

Wiele jest do zobaczenia

I kiedy niebo jest ciemne

Będziesz tu razem ze mną

Umiemy latać

Ty i ja

Na chmurze

Pocałunki, pocałunki

http://www.youtube.com/watch?v=hVA6-B-pzco

 

 

09.02.2009

 

The Flower Duet

http://www.youtube.com/watch?v=8Qx2lMaMsl8

 

 

27.01.2009

WIEŚCI OD AGATY

Jak kobieta bierze prysznic?

Rozbiera się i sortuje ubranie do koloru i temperatury prania, w drodze do łazienki zakłada długi szlafrok, jak mija męża, zasłania wszystkie krytyczne części ciała.

W lusterku ogląda swój nastrój, stwierdza, że powinna trenować mięśnie brzucha.

Pod prysznicem używa gąbki do twarzy, szerszej gąbki do ciała, szczoteczki do stop, szczoteczki do rąk i pumeks.

Myje włosy szamponem ogórkowym, potem szamponem z 43-trzema witaminami jeszcze raz myje włosy, aby upewnić się, że są czyste; nakłada odżywkę z grejfrutu i naturalnego olejku avocado.

Myje twarz szczoteczką do twarzy z rozdrobnioną morelą, aż sczerwienieje, resztę ciała myje emulsją z imbiru, orzecha i pomidora.

Spłukuje odżywkę.

Goli nogi i pod pachami.

Wypuszcza wodę.

Gąbką wyciera wszystkie krople wody, czyści umywalkę i wannę.

Wychodzi spod natrysku, wyciera się ręcznikiem o wielkości małego państwa, włosy wyciera ręcznikiem super wchłaniającym wodę, aż będą suche.

Obszukuje cale ciało czy nie ma pryszczy, wyrywa brwi pensetą

Wraca do sypialni, ma na sobie długi szlafrok, a na głowie ręcznik.

Mijając męża, zasłania szczelnie wszystko

Jak mężczyzna bierze prysznic?

1. Siada na brzegu łóżka, rozbiera się i rzuca rzeczy na kupę.

2. Nago leci do łazienki, mijając żonę, macha ptaszkiem i wola “hu, huu!”.

3. Patrzy w lusterko, ogląda ptaszka i drapie się po dupie.

4. Wchodzi pod prysznic.

5. Jeszcze raz się drapie, teraz po jajach.

6. Wącha palce, upajając się męskim zapachem.

7. Bierze pierwszy lepszy szampon i rozprowadza go po całym ciele.

8. Smarcze w rękę; i tak się spłucze.

9. Myje rowek i jednocześnie pierdzi 12 sekund w czterech tonacjach.

10. Puszczając bąki, cieszy się jak to dziwnie pod natryskiem brzmi.

11. Większość czasu spędza na myciu części dolnych.

12. Myje pupę, włosy zostają na mydle.

13. Myje włosy i twarz.

14. Szamponem tworzy fryzurę irokeza.

15. Siusiu.

16. Spłukuje się i wychodzi spod natrysku.

17. Lekko wycierając się ręcznikiem, sam do siebie mówi, ile wody jest na posadzce, bo zapomniał zaciągnąć zasłonę.

18. Jeszcze raz patrzy w lusterko, ocenia wielkość ptaszka.

19. Zostawia mokry dywanik i zapalone światło.

20. Wraca do sypialni z ręcznikiem na biodrach, mijając żonę, uchyla ręcznika, macha ptaszkiem i wola “hu, huu!”.

21. Rzuca mokry ręcznik na łóżko.

 

27.01.2009

RZECZ O CIASTEK PIECZENIU

Każdy chyba wie jak to jest, kiedy człowieka nosi, rozpiera, rzuca nim…co takiego? Diabli wiedzą, ale mus jest robić coś ze sobą, bo normalnie rozniesie. Ciotka pana Ex nazywa to morami w nogach, w literaturze internetowej spotkałam się z nazwą – choroba niesfornych nóg. Hmm…chyba to jednak nie tak do końca rzecz o nogach, bo mnie na ten przykład rzuca się na całe ciało. No mniejsza. Ostatnio ciągle gębą ruszam przeżuwając, a na słodkie to normalnie ślinotoku dostaję. Skoro więc tak nosi i gęba ruszać się chce, znaczy się piekła będę. Hura! Bardzo to lubię. Wprawdzie przy świątecznych wypiekach więcej jakoś wina poszło, co i zakalcem poskutkowało, ale kto by teraz o tym myślał. Dobrze, to co będę piekła…Takie, śmakie, z gruszkami, jabłkami, morelami, o! ciastka migdałowo-pomarańczowe. Super, szybko, łatwo, dużo J. Nawet składniki na domostwie były wszystkie, więc do dzieła. Margarynę rozpuścić, dodać siekane migdały, skórkę pomarańczy łyżeczek dwie, cukru szklanka i trochę, dwie łyżki mąki i roztrzepane jaja dwa. Super nie? Pewnie, że super. Hmm…cosik rzadkawe to może dobawimy mąki. Piekarnik już mrugnął, że gotów, no to rozkładamy na blachę. Na zdjęciu w tej gazecie, co to przepis był, takie piękne, zgrabne kuleczki narysowane. Moja blacha nie wyglądała jak ta z kuleczkami, na mojej rozlała się ta…masa (czy jak to nazwać) przypominająca tak najbardziej to rzygowiny. I weź tu człowieku bądź spokojny jak nawet własne ciastka są przeciwko tobie! Szkoda, kuźwa, że gości nie zaprosiłam! Obok przepisu zamieściłam notatkę – gówno! Smakować czy nie smakować tych…tam…rzy…ciastek znaczy się. Trudno…Hmm, dobre, naprawdę dobre. Czyli tera będzie tak:

1) przepis udoskonalić

2) próbować, nie poddawać się

3) smakować

4) przepis doskonalić

5) smakować

6) przepis doskonalić …

Courage! Jak mawiają Rosjanie :)

 

23.01.2009

 

DLA M.

 

- Cześć M.

Przybijamy „żółwika”. Niespodziewanie M. zamiast odjechać robi ruch ręką, dotyka głowy a później piersi. Nic nie rozumiem. Spoglądam pytająco na P.

- Co on mówi?

- Mówi, że myśli o tobie

W gardle nabrzmiała nieziemskich rozmiarów klucha, oczy momentalnie się zaszkliły, nie mogłam zrobić nic oprócz dotknięcia przykurczonej porażeniem ręki M.

To najpiękniejsze wyznanie od mężczyzny, jakie słyszałam…nie, jakie dostałam.

 

 

 

23.01.2009

TAŃCZYLIŚMY

 

 

M., jak co dzień podjeżdża do mojego biurka, robimy „żółwika” albo przybijamy „piątkę”, parę słów na dzień dobry i wracam do pracy, a M. mozolnie wdrapuje się schodek po schodku na piętro. M. ma 17 lat, wygląda na 12, ma porażenie mózgowe i rozszczep kręgosłupa, nie chodzi, nie mówi, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych. Doskonale za to rozumie, czasem podczas mojej rozmowy z P. przysłuchuje się nam uważnie, po czym częstuje ironicznym uśmieszkiem jakby chciał skwitować naszą gadaninę: i po co to tak pleść? Lubi, kiedy się go chwali, za świeżo obcięte włosy, kolorową bluzę, nowe sportowe buty.

Dziś, były urodziny E., osiemnaste. Był tort, świeczki, odśpiewane 100 lat i wreszcie trochę zabawy – tańce. Głośno od muzyki, śmiechów i pokrzykiwań wychowanków, którzy szaleją na parkiecie sali. Do mojego biurka podjeżdża swoim wózkiem M.. Jest cały w okruchach od ciastek, więc śmieję się do niego, że może by zahodował kurę, całkiem spokojnie by się na tych okruchach wyżywiła. Rozśmiesza go to. Pytam P. dlaczego nie są na sali, M. popłakał się, nie może bawić się i tańczyć z innymi, przyjechał „pogadać” do mnie. Zaskakuje mnie to i bardzo cieszy, M. mnie lubi. Po chwili jadą znowu do klasy, jest jednak ciekawy, co się tam dzieje. Wchodzę na salę, tańce, hasańce, szał zabawy. M. z boku na wózku wcina ciastka, P. kuca przy nim. Kiedy podchodzę P. idzie bawić się z innymi wychowankami, ja proszę M. do tańca. Kołyszę wózkiem, robię nim obrót, potem sama się obracam, chwytam M. za ręce i kołyszę się z jego rękami w rytm. Uśmiecha się. Tańczyliśmy.

 

20.01.2009

- Co tak ładnie śpiewałaś?

- Martynę


http://www.wrzuta.pl/audio/5nJRfIkqK1/

 

19.01.2009

OBIETNICE

- Obiecaj mi coś…

- Co?

- Obiecaj mi, że jak się to wszystko skończy, to przyjedziesz do mnie, będziemy szli tak jak teraz za ręce, że przyjedziemy TU znowu, pójdziemy na kolację, będziesz wyglądała tak pięknie jak teraz, zamówimy grajka… obiecaj

- Obiecuję

 

 

18.01.2009

I`M NOT IN LOVE


I’m not in love, so don’t forget it.
It’s just a silly phase I’m going through.
And just because I call you up,
Don’t get me wrong, don’t think you’ve got it made.
I’m not in love, no no, it’s because…

I like to see you, but then again,
That doesn’t mean you mean that much to me.
So if I call you, don’t make a fuzz;
Don’t tell your friends about the two of us.
I’m not in love, no no, it’s because…

I keep your picture upon the wall.
It hides a nasty stain that’s lying there.
So don’t you ask me to give it back.
I know you know it doesn’t mean that much to me.
I’m not in love, no no, it’s because…

Ooh, you’ll wait a long time for me.
Ooh, you’ll wait a long time.
I’m not in love, I’m not in love…

 


18.01.2009

UKRYTE PRAGNIENIA

Niespodziewanie wróciłam do niego, do filmu. Albo może on do mnie, nawet na pewno tak. Nie pamiętałam tytułu, reżysera, ale za to sceny, widoki, muzykę i piękną Liv. Ostatnio wiele rzeczy, które pogubiłam w przeszłości wróciło do mnie, niespodziewanie
i dlatego tyle z tego radości. Film też. Dostałam go na koncercie Martyny, nie mam pojęcia, dlaczego akurat rozdawali te płyty. Celebrowałam chwilę, kiedy zasiądę do niego, nawet się denerwowałam, jak odbiorę go na nowo. To tak jak się czeka na chwilę, by po męczącym dniu zanurzyć się w gorącej wodzie, pachnącej pianie, półmroku świec z kieliszkiem wina. Zamknąć oczy… słuchać ulubionej muzyki i poczuć znienacka łzę na policzku. Co ona tu robi? Po co taka?

Lucy wraca do Toskanii po 4 latach. Powody są różne, różnie ważne i wszystkie na raz. Znajduje to, czego się spodziewała i to zupełnie zaskakujące ją samą. To tutaj pada zdanie, że miłość nie istnieje, są tylko jej dowody a w tle słychać „give me a reason to love you”. I wzruszająco piękna scena pierwszego miłosnego uniesienia, dziecięca radość w oczach dziewiętnastolatki, że to wreszcie się spełniło i jednocześnie odrobina smutku, że może jednak najfajniejsze z tego było samo oczekiwanie.

Kolejny raz udowodnione jest więc, że w życiu nie warto się spieszyć, że to najbardziej wartościowe nie czeka na pierwszych światłach i że trzeba dać czasem życiu fory, żeby pobiegło sobie samo.

Tylko jak samą siebie do tego przekonać?

 

18.01.2009

COWBOYS and ANGELS

Take this man to your bed
Maybe his hands will help you forget
Please be stronger than your past
The future may still give you a chance

 

15.01.2009

 

ŚNIENIE


Wcześniej…

- Śniłem ci się kiedyś?

- Nie, nigdy

- Naprawdę nigdy?

- Naprawdę

- A ty mi się śniłaś, erotycznie…

- Oczywiście …:)

- Oczywiście….:) i czuję, że syn mnie budzi: tato, wstawaj, tato! A ja do niego: nie teraz synku…jeszcze chwilkę…

- Hahahaha…

- Hahahaha…

 

Teraz…

Śnił mi się dzisiaj, że mnie obudził, powiedział: nie udawaj, że śpisz…

A potem poczułam jego policzek na moim, bez pocałunków ani żadnych takich, otworzyłam oczy i leżał przy mnie, obejmował… Potem wstał i powiedział, że boli go bark.

Śniłeś mi się…

 

 

 

16.01.2009

STRUMIENIE POD LODEM

 

W związku z tym, ze gadać muszę, a właściwie po prostu muszę przelać lub wylać gdzieś te moje myśli “pozłacano-posrane”, więc będę Cię zanudzać, nie musisz koniecznie odpowiadać… muszę wylać te wiadra bo już się z nich przelewa, a czuję, że będzie się jeszcze lało…
Gdzieś kiedyś usłyszałam, że porzucenie boli tylko za pierwszym razem, to prawda, dziś gadałam tylko ze sobą, myślałam, że będę sobie wyrzucać, ale o dziwo jakoś złagodniałam. Wiem, nigdy się nie nauczę, ale to przez to że… tak, to najprawdziwsza prawda… tak rozpaczliwie szukam uczucia, miłości… Nie mam pojęcia, co we mnie jest takiego, że faceci upatrują sobie mnie na “przyjaciółkę”, jestem wiecznym lekarstwem, plasterkiem na ranę, a kiedy plasterek trochę spowszednieje, przybrudzi się, to się go odkleja i okazuje się, że ta rana się już całkiem dobrze zabliźniła, więc co? Buch plasterek do kosza – „zdzwonimy się”? Nie mogę mieć właściwie pretensji. Sam mi powiedział, ze jestem jego lekarstwem, hmm… a skoro pomogło to właściwie można by je już odstawić, bo jeszcze się przedawkuje nie w tę stronę i kłopot gotowy… tylko, że ja tę uwagę po tych wszystkich pięknych gestach przeniosłam niestety na tył głowy zamiast mieć ją ciągle na przedzie zaprzęgu… I co się dziwisz durnoto? Chciałaś - masz. Bardzo mnie zdziwiło, że nie odczuwam właściwie tak dotkliwie braku jego głosu, od bodajże 21-22 września nie było dnia bez kilkakrotnego kontaktu, a wczoraj cisza (ok, martwiłam się, to może się i nie liczy :)) ale dziś zadzwoniłam rano i … cisza… aż dzwoni w uszach ta cisza, trochę boli i węzeł zaciśnięty na sztywno w brzuchu ale … żyję, wystroiłam się na ten koncert dziś trochę… 14 lutego idę na operę “Lakme” z M. i W. a 14 marca na “Wesele Figara” z koleżankami… i żyję… Nawet cieszę się na te opery, bo mają moje ulubione arie… I żyję… jem, robię siusiu, kupkę , mam okres… A propos wypróżniania, to ci bardzo otyli powinni sobie płukać okrężnicę, bo tam mają zleżałe do 10 kg ścierwa. Ludzie, po co to tyle kupy trzymać? To taka rada eksperta od diety… ale nie o to… Dziś próbowałam popatrzeć na siebie z boku… hmm… i widzę tak: całkiem niebrzydkie dziewczę, nie, kobieta, dorosła kobieta, dojrzała w sylwetce, już nie dziewczęcej chociaż szczuplej i mało “kobiecokształtnej” ale jednak kobieca… nieustannie ściągnięte brwi, to po ojcu taka mimika, gdy tylko nie musi zająć się obowiązkami i tym co musi, już jej nie ma, nie ma myślami, oczy niewidzące, brwi coraz silniej ściągnięte, czasem zaszkli się wzrok, szybko potrząsa głową żeby zniknęło to “mokre” wrażenie, nie cierpi dotyku, takiego przypadkowego albo nagłego uścisku koleżanek, ciepłych gestów, przytulania, sztywnieje… robi się wklęsła kiedy ma koło kogoś przejść i być może przypadkiem dotknąć… O nie!… nie wiadomo, czy mówi prawdę czy kłamie… bardzo cierpka, czasem niemiła i niegrzeczna… wie o tym, potem przeprasza albo nie… rozpaczliwie potrzebująca męskich ramion ale takich tylko dla niej… dla nikogo innego… właściwie to mało widać, nic nie widać… bo i na co to komu…po co się gapić … obolała z ran, które pootwierał na nowo swoją historią, moja się cofnęła i znów mnie dopadła, bo wszystko mi się przypomniało, ale to nic, ważne, że jest uspokojony … Już nie ma czasu, hmm…zdziwiona?
Trochę… zaskoczona… zawsze to wszystko nie w porę jakoś

 

 

Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress