PANI ŁADNA
październik 16, 2008 on 11:22 po południu | W PROSTO...ZE SNU? | Brak komentarzy
Zaodziała się skubana po szyję
Albo i lepiej – z kapturem
W suknie bezliczne się wbiła
I sukmany niestrojne wcale
I ubiorki zwyczajnie nijakie
Nieśpiesznie się przechadzała
To przemykała złodziejsko
A i zza węgła, ukradkiem
I …przeszła… mimo… Pani strojna…
Poszła dokąd i po co?
Kto ona, co najpiękniejsza ogołocona?
JESIENI ZŁOTEJ PODARUNEK
październik 15, 2008 on 10:07 po południu | W PROSTO...ZE SNU? | Brak komentarzy
Białe prawdziwie, w sam raz – jak lody śmietankowe
Różowe…, blade… leciutko uśmiechnięte
Ceglaste, ciepłe, otulające
I jak herbata cienka – skąpe goryczy
A karminowe – jak karminowe … zwyczajnie
Pąsowe , ciemno pąsowe – to… nie ze wstydu
I bardzo, czerwone bardzo serdecznie
Bukiet różany bez kolców -
ktoś skrzętnie poobrywał
Kolorowy - bukiet - rozważnie.
WIERZCHEM NA … FANTAZJI
wrzesień 22, 2008 on 11:06 po południu | W I PO WIOŚNIE DAWNO | Brak komentarzyNo puść jej wodze, puść
Niech szaleje.
Niech galopem przemierza
Dzikie knieje
Niechaj ostre zakręty
Arogancko tnie
W oczy strachom wszelakim
Patrzeć śmie
Niech szarżuje, niech pędzi
W kopyt skry
Niech cię w skrzydłach uniesie
Pędem tym
Niech się gromom nie kłania
Śmieje w nos
Niech ogonem zamiecie
Fałszu cios
Niech…
Bacz tylko, że…
To fantazja .
JAK CEP :)
wrzesień 21, 2008 on 12:25 przed południem | W I PO WIOŚNIE DAWNO | Brak komentarzyNic … rumiano?
Zmierzchnie-blado?
W mroku plecy i kark …wytężony.
Jak?
Ciepłych palców opuszkami
Zebrać gniotki męczliwe
Ciepłą dłonią
Roztopić…
Wyrównać…
Wygładzić…
Ciepło dłoni zostawić.
Takie proste.
ZOBACZYĆ I … POCZUĆ
wrzesień 14, 2008 on 9:59 przed południem | W WITAJ W KOSMOSIE:) | Brak komentarzyChcę zobaczyć, co w Twych oczach zobaczyć…
Gdy poczuję Cię wnętrzem istnienia
Chcę usłyszeć, co z Twych oczu usłyszeć…
Gdy szept tonie w sztormie spełnienia
I chcę poczuć, co zobaczę , usłyszę…
Gdy mnie zamkniesz w ugaszeniu pragnienia …
NIE POZNASZ…
wrzesień 12, 2008 on 7:52 po południu | W I PO WIOŚNIE DAWNO | 4 komentarzyWprawnym ruchem czterokątne opale księżycowe – jeden, potem drugi – lądują na półce byle gdzie. Ruchem całkiem niewprawnym , niecierpliwie - zapięcie na karku. I sznurek takich samych prostokątów – mlecznych w środku , a szklistych po brzegach - leży obok tamtych. Jeden gest i kawałek tkaniny - w kręgach peniuarem zwanej- opada w bezładzie. Z miękko ułożonych zakamarków materiału pokazują się … najbardziej do tulipanów podobne, a może do róż. Miękko, bo napisali na metce, że satyna. To obowiązek jest, żeby miękko było. Taka kupka kolorowej szmatki. Chrobotnięcie przeciągłe i można zanurzyć się w kroplach rzęsistych. Koniecznie gorących. I naturalnie w strumieniu ich najmocniejszym. Cała w gorliwym deszczu. Długo, aż opar zasnuje resztę świata. W dymnej , zamkniętej przestrzeni widać tylko… właściwie nic nie widać. Ma nie być widać. Rozgrzana. Lecz z plastikowego pudełka wynurza się niechętnie. Miło było. Cztery na krzyż szurnięcia ręcznikiem. Ma być sucha. Skóra. A teraz, żeby była… wilgotna i satynowa. Bez metki. Z namaszczenia mazidłowego. Dziw, jakie długie ramiona( a niedługie przecież) i zręczne dłonie. Sięgają wszędzie. Sprawnie , szybko i bez pieszczenia się z … bzdurkami takimi.
No co innego stopy. Takie było kiedyś … napisane?… powiedziane…? No gdzieś było… Że po stopach poznać szczęśliwego człowieka. I uwierzyła. W coś wierzyć zwyczajnie trzeba, bo inaczej…
Stopom więc należy się traktowanie specjalne. I traktowane są. Bez żadnego pośpiechu, troskliwie i z pieszczotą. Żeby nauczyły się, co to promienność, radość, rozkosz i wesołość. Żeby się tylko nauczyły…
I nie pozna nikt.
CZAS
sierpień 26, 2008 on 11:02 po południu | W I PO WIOŚNIE DAWNO | Brak komentarzy
Była skrzynia. Wielka, drewniana,
Z okuciami. Stała na strychu.
Jakie skarby w środku chowała?
Kto te skarby zabrał po cichu?
Wyszczerbiona, dziurawa, niczyja.
Na skarbnicę tajemnic jej nie chcą.
Tak to żywot kuferka przemija.
Teraz lato marnieje we wrzosach.
Od poprzedniej pełni do nowiu
Zapodziewa się księżyc we włosach.
SZMARAGD
sierpień 23, 2008 on 11:01 po południu | W KAMIENIE | Brak komentarzy
Esmeralda – znaczy szmaragd
Cień zieloności lasu dzikiego
Toń głębokości morza obcego
Znak do … czegoś dalekiego
A TU ZIMA AKURAT…
sierpień 23, 2008 on 10:20 po południu | W WITAJ W KOSMOSIE:) | Brak komentarzyZamietło, co zawiało
Co roztopiło – ścięło
Widać mocy za mało
Wszak płynie, jak płynęło…
Od zimna drzwi zamykam
Cichutko, bez protestów
Odwracam się, potykam
O żalu kilka gestów
Żal róży. Las nie płonie.
Po krzaku garść popiołu
W mieliznach nie utonie
Nie wróci do padołu
Otwieram inne drzwi
Na oścież, na świat cały
Na kosmos, na wszechświaty
Świat… zdaje się za mały.
KAC?
sierpień 23, 2008 on 9:40 po południu | W I PO WIOŚNIE DAWNO | Brak komentarzy
Skóra tkliwa na włosa grzmotnięcie
Słuch wrażliwy na pszczoły tupanie
Oczy chciwe na nici pajęcze
Usta łapczywe na … oddychanie.
Wpisy i komentarze feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress